Kruche rogaliki z truskawkami

Kruche rogaliki z owocami

Kupuję kilogram owoców spodziewając się, że znikną w kilka minut. Znika część. Duża część. A reszta stoi. Chowam do lodówki, żeby nie gniły, jednak na drugi dzień to już nie to samo. I tu wskakują rogaliki. Banalnie proste, można do nich użyć każdego owocu, jaki akurat jest w ogrodzie, lub który zalega w lodówce niezjedzony. Jak nie ma owocu, to można nadziać dżemem lub musem ze zmielonych orzechów. Świetny sposób na zero waste!

W moim segregatorze ze sprawdzonymi przepisami na ciasta, które zawsze się udają mam kilkanaście przepisów na rogaliki. Wszystkie jednak muszą ustąpić miejsca przepisowi na kruche rogaliki drożdżowe z Kwestii Smaku. Jest banalnie prosty i daje genialnie pyszny efekt. Zresztą jak wiele przepisów Asi z Kwestii Smaku.

Potrzeba:

  • 250 g mąki pszennej
  • 100 g miękkiego masła
  • 1/4 szklanki ciepłego mleka
  • 25 g świeżych lub 12 g suchych drożdży
  • 1 jajka
  • 2 łyżeczek cukru pudru
  • 1 łyżeczki ekstraktu z wanilii

Wykonanie:

  • Na początek trzeba rozetrzeć masło z mąką, powstanie coś na kształt kruszonki.
  • W kubku z ciepłym mlekiem mieszamy drożdże ze szczyptą cukru pudru, mieszamy i przykryte ściereczką odstawiamy do wyrośnięcia.
  • W międzyczasie ubijamy jajko z pozostałym cukrem-pudrem i dodajemy je do mąki zmieszanej z masłem. Całość wyrabiamy. Początkowo może się wydawać, że ciasto jest zdecydowanie zbyt luźne, jednak wraz z wyrabianiem robi się coraz bardziej suche i gładkie. Kiedy przestaje się kleić do rąk wyrabiamy jeszcze chwilę, formujemy kulkę i odstawiamy na dwie godziny do lodówki. Ja często też zostawiam je w lodówce na całą noc, dzięki czemu mamy pyszne i świeżutkie rogaliki na śniadanie.
  • Po wyjęciu z lodówki ciasto dzielimy na trzy części i kolejno rozwałkowujemy je na okrągły placek. Im bardziej okrągły, tym bardziej kształtne będą rogaliki.
  • Rozwałkowane ciasto dzielimy na 8 równych trójkątów, na każdym z nich układamy nadzienie, mniej więcej w ilości niepełnej 1 łyżeczki.
  • Zwijamy od podstawy każdego trójkąta do jego czubka. Ostatni etap to rozłożenie rogalików w lekkich odstępach na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia oraz pieczenie ich przez 15 min. w 200 stopniach Celsjusza.
  • Można je posmarować lukrem lub posypać cukrem-pudrem.
Letnie ciasto z owocami

Letnie ciasto z owocami

Ten przepis jest tak prosty, że jego przygotowanie zajmie Ci zaledwie chwilę. W mojej kuchni to ciasto pojawia się wraz z pierwszymi truskawkami z ogrodu, a powoli znika jesienią, kiedy kończą się owoce. Nie znika jednak całkowicie. Kiedy zimą zatęsknię za smakiem lata, sięgam po owoce mrożone, maślankę i w domu znów roztacza się ten niezwykły zapach letniego ciasta.

Możesz je przygotować z kruszoną lub tylko posypać górę cukrem-pudrem.

 

Potrzebujesz:

  • 2 i 1/2 szklanki mąki pszennej
  • 3/4 szklanki cukru lub zamiennika. Ja zwykle stosuję ksylitol
  • 3 łyżeczek proszku do pieczenia
  • 1 cukru wanilinowego lub kilku kropli esencji waniliowej
  • 3 jajek
  • 1 szklanki maślanki
  • 1/2 szklanki oleju
  • 400-500 g owoców

Kruszonka:

  • 100 g mąki
  • 70 g masła
  • 50 g cukru-pudru


Przygotowanie:

Zapowiadałam, że będzie superprosto dlatego:

  • wystarczy wymieszać ze sobą wszystkie składniki (poza owocami) i powstałą masę przełożyć do średniej wielkości blaszki wyłożonej papierem do pieczenia
  • na ciasto wyłożyć owoce, te większe podzielić na mniejsze części
  • jeśli przygotowujesz wersję ciasta z kruszonką to zmieszaj jej składniki rękami (tak, żeby masło dobrze połączyło się mąką i cukrem) i wyłóż na owoce
  • rozgrzej piekarnik do 180 st. C i włóż do niego ciasto na 55 minut

Smacznego!

D30ADA75-3BB6-4EA1-8F45-B265C111AFCD

Gdzie trzymać rozsadę

Z rozsadą zawsze jest problem. Choćbym nie wiem jak się starała, “produkuję” jej za dużo. Zwykle mam spory problem z pomieszczeniem wszystkich doniczek i kuwetek tak, żeby rośliny miały wystarczająco dużo miejsca i światła. To problem większości osób, które uprawiają własną rozsadę.

Wiosną poprzedniego sezonu, pikując pomidory na skrawku stolika, snułam w wyobraźni wizję idealnego miejsca na rozsadę, dobrze doświetlonego, gdzie będę miała wszystko pod ręką, a zajmowanie się sadzonkami będzie przyjemnością.

Małe rośliny, duży problem

Rozsadę trzymam w malutkim pokoju przy tarasie, to jedyne miejsce z dużym oknem wychodzącym na południe. Ze względu na jego rozmiar, nie ma tam możliwości dostawienia dodatkowych blatów. I wtedy pomyślałam o wykorzystaniu dwóch ścian, wypełnienie jej półkami i uprawę rozsady w pionie.

Ściany, które wykorzystałam usytuowane są z północnej i wschodniej strony pokoju, co oznacza, że oświetla je południowe słońce. Naprzeciwko nich są dwa okna – ogromne, tarasowe i połaciowe w dachu.

Jako, że doświetlam moje rozsady, zależało mi na tym, by półki były ażurowe, abym mogła do nich podwiesić lampy. Ważne było także to, by nie były lite, aby na każdy poziom mogło także docierać więcej światła. Szukałam półek, które nie będą zbyt szerokie, o wymiarach takich, jak kuwetki do roślin, które wykorzystuję. Zależało mi także na szufladach, w których będę mogła przechowywać ziemię, nawozy i przydatne sprzęty.

Sprytne rozwiązanie

Szukając najlepszego rozwiązania trafiłam na system elfa, bardzo prosty w montażu, a jednocześnie umożliwiający stworzenie spersonalizowanej półki, właśnie takiej, jak potrzebowałam. Szerokość, wysokość i rozstaw półek dokładnie dostosowałam do miejsca.

Bardzo fajnym rozwiązaniem są także organizery, które można zaprojektować w dowolny, wygodny dla siebie sposób. Haczyki, kuwetki, półki pomogły mi uporządkować sprzęty wykorzystywane do rozsady i nasiona.

Wrażenia z użytkowania

System sprawdził się świetnie, opieka nad rozsadą była prawdziwą przyjemnością:

  • półki mogłam bez problemu regulować wraz ze wzrostem roślin
  • na półkach z łatwością zamontowałam lampy do doświetlania
  • dostęp do roślin był zdecydowanie lepszy, niż w przypadku szerokiego stołu zastawionego doniczkami
  • utrzymanie porządku było banalnie proste, wszystkie ziemie, nawozy, doniczki miałam pod ręką w szufladach.

Wygoda to podstawa

Stworzenie takiego kącika na rozsadę to bardzo dobry patent, jeśli tylko masz przestrzeń, którą możesz na to przeznaczyć, to bardzo to polecam, obsługa rozsady staje się o wiele przyjemniejsza. To ważne, bo wbrew pozorom zajmowanie się rozsadą zajmuje sporo czasu. Pierwsze wysiewy (papryk i bakłażanów) wykonuję już na przełomie stycznia i lutego, a rozsadę ciepłolubnych pomidorów trzymam w domu często aż do końca maja. To w sumie cztery miesiące.

Oczywiście parapety też sprawdzą się świetnie, z nich też można mieć doskonałej jakości rozsadę, ale u nas akurat trudno o wystarczającą ilość takich z wystawą południową. No i jeśli mamy możliwość podarowania sobie odrobiny wygody, warto to zrobić.  

warzywa w donicach

Sprawdzone warzywa do pojemników

Nigdy nie uważałam się za eksperta od uprawy pojemnikowej, choć moja przygoda z warzywnikiem zaczęła się właśnie od donic i warzywnika na balkonie. Także teraz dwa nasze warzywniki zlokalizowane na dachu i tarasie są wyposażone w duże donice (skrzynie) i to właśnie w nich uprawiamy pomidory, bakłażany, cebule papryki i cukinie.

Ten sezon jednak mocno otworzył mi oczy, jeśli chodzi o warzywa w donicach. Przygotowując rośliny do ekspozycji w warzywniku pokazowym na lubelski festiwal In Garden posadziłam je właśnie w doniczkach, żeby potem móc bez problemu przetransportować na samo wydarzenie.

Jestem zaskoczona jak zdrowo rosną.

Tu warto podkreślić dwie rzeczy:

  • rośliny w donicach powinny regularne dostawać podlewanie (niemal codziennie, bo ziemia bardzo szybko przesycha) oraz dostosowane do swoich potrzeb nawożenie, bo przy tak częstym podlewaniu składniki odżywcze bardzo łatwo się wypłukują
  • donica donicy nierówna, jedne warzywa poradzą sobie w małej doniczce, inne bedą potrzebowały głębokiej, jeszcze inne takiej naprawdę dużej. Decydując się na rozmiar spróbuj wyobrazić sobie wielkość docelowej rośliny i dobierz jej taką doniczkę, by warzywa, które będziesz w niej uprawiać czuły się tam dobrze.

Jakie warzywa radzą sobie w donicach?

  • pomidory: regularnie podlewane i nawożone rosną nie gorzej niż te, które uprawiam w wielkich skrzyniach na tarasie
  • bakłażany: mam je w doniczkach od kilku lat i pierwsze owoce pojawiły się właśnie na roślinach uprawianych w pojemnikach
  • papryki: te w doniczkach owocują równie dobrze, jak krzaczki posadzone w gruncie
  • selery: na razie wykształcają głównie liście, a bulwa nie jest spektakularnej wielkości, ale cały czas jej obwód się powiększa
  • pory: są mniejsze niż te z gruntu, ale i tak to całkiem dorodne rośliny
  • ogórki: mam je w sporych donicach, do każdej wsadziłam po trzy sadzonki i codziennie zbieram kilka ogóreczków
  • cukinie: doskonale rosną i owocują w średniej wielkości i dużych donicach
  • dynie: mam je w dużych donicach i już cieszę się z pierwszych owoców
  • jarmuże: są niższe, niż siane w tym samym czasie rośliny rosnące w gruncie, ale i tak wytwarzają całą masę dorodnych liści
  • kapusty fioletowe: ich purpurowe rozety są prawdziwą ozdobą warzywnika; sadzone w maju do donic, pod koniec lipca zaczęły formować się w główki
  • kukurydza: kolby są mniejsze, niż te u roślin gruntowych, ale za to liście zdobią warzywnik
  • fasola: zarówno szparagowa niska, jak i tyczna doskonale radzą sobie w donicach; im wyższa roślina, ty większy powinien być pojemnik
  • buraczki: jedyne, na co trzeba uważać to rozmiar donicy; ważne, żeby dawał swobodę rozrastającym się korzeniom
  • marchew: jeśli wybierzemy standardową odmianę, donica musi być odpowiednio głęboka, odmianie o okrągłych korzonkach wystarczy płytsze naczynie
  • sałata: można siać tę na listki, albo pikować do donic gotową rozsadę

Niesamowite, jak wiele warzyw można uprawiać w doniczkach, prawda?

Donice doskonale sprawdzą się także na ogródek ziołowy. Zioła w większości znoszą dosyć ostre warunki i donice zapewniają im ich aż nadto. Dodatkowo, taki doniczkowy zielnik łatwo przenosić, zdobiąc nim ogród w takim miejscu, na jakie akurat mamy ochotę.

Byliny nie do zdarcia

Kwiaty nie do zdarcia

Kilka lat temu kupiłam krzaczek kocimiętki, bo zachwyciły mnie jej delikatne, niebieskie kwiatuszki. Była malutka, doniczka była nie większa niż kubek, ale i tak przez całe lato pięknie kwitła i bujnie się rozrosła. Od tamtej pory w moim ogrodzie przybyło więcej kocimiętek, stały się one jednymi z moich ulubionych bylin.

Takich roślin „nie do zdarcia” mam jednak znacznie więcej.

Rozchodnik okazały

Świetna bylina na trudne warunki. Lubi słońce i urośnie nawet w bardzo słabej i suchej glebie. U mnie rośnie w półcieniu i też świetnie sobie tam radzi.

Zdobi ogród w zasadzie przez cały sezon, bardzo wcześnie wypuszcza listki, kwitnie natomiast w sierpniu i wrześniu. Rośnie niewysoko, maksymalnie do 50 cm, wysokość zależy od odmiany, ale też jakości gleby (na zbyt żyznej potrafi się wyciągać i, niestety, pokładać). Ma grube, mięsiste liście, z delikatnym, szarym nalotem.

Mi najbardziej podobają się odmiany rozchodnika o purpurowych liściach. A wiecie kto jeszcze kocha rozchodniki? Motyle! Jeśli będziecie mieć w ogrodzie rozchodnik, to będziecie też mieć motyle.

Przekwitnięte pędy rozchodnika warto zostawić nie ścięte na zimę, pięknie wyglądają w kożuszku ze szronu.

Szałwia omszona

Piękna bylina o kwiatach fioletowych, niebieskawych, różowych i białych oraz wzniesionych pędach. Dorasta do ok. 60 cm. Ścięta po pierwszym kwitnieniu (maj-czerwiec) zwykle je powtarza. Pojedyncze kwiaty nie są okazałe, jednak zebrane w kłosy tworzą piękną chmurę nad ciemnozielonymi liśćmi.

Szałwia lubi słoneczne miejsca, lekką niezbyt wilgotną, ale dosyć żyzną ziemię. Poradzi sobie także w pojemnikach. Jest jeszcze jeden plus – szałwię uwielbiają pszczoły i trzmiele.

Rudbekia

Rudbekia to królowa słonecznej rabaty, ale poradzi sobie także w lekkim półcieniu. Pięknie wygląda zarówno w ogrodzie o charakterze wiejskim, jak i takim w stylu bardziej formalnym. Rudbekie kwitną długo, od lipca do września, długo także utrzymują się w bukietach, jako kwiaty cięte. Warto im usuwać przekwitłe kwiatostany, to stymuluje produkowanie nowych pąków.

Żurawka

Chyba nie ma bardziej dekoracyjnych roślin niż żurawki. Paleta kolorów ich liści pozwoliłaby stworzyć naprawdę piękne dzieło sztuki. Co więcej, doskonale rosną w cieniu i większość z nich jest zimozielona. Żurawki mają małe wymagania, lubią przepuszczalną glebę i nie zależy im na dużej ilości wody. Najlepiej wyglądają posadzone w grupach, dobrane kolorystycznie. Naprawdę trudno je „zajechać” i łatwo je rozmnożyć, dzieląc rozrastający się na boki krzaczek. Niestety, korzenie żurawek lubią pędraki i opuchlaki, co może doprowadzić do obumierania roślin.

Tawułki arendsa

Jedne z królowych cienia, zdobiące cienistą rabatę pięknymi pióropuszami kwiatów. Doskonałe towarzyszki innych bylin, szczególnie host i żurawek. Tawułki są bardzo łatwe w uprawie i długowieczne. Lubią żyzną, najlepiej wilgotną glebę. W suchym i zbyt nasłonecznionym miejscu niestety kwitną krócej.

Hosty/funkie

To kolejne wspaniałe rośliny do cienia. Mają niesamowitą różnorodność barw i rysunku na liściach. Charakteryzuje się także zróżnicowaniem wielkości, od odmian malutkich, po prawdziwe giganty. Hosty preferują zacienione stanowiska, jednak w wilgotnej glebie dobrze poradzą sobie także w słońcu. Są długowieczne, kępy rozrastają na boki. To doskonałe uzupełnienie i tło dla innych bylin.

Ciekawostką jest to, że hosty są jadalne, ich liście można nadziewać i np. zamienić w pyszne gołąbki.

Krwawniki

Piękne rośliny o lekko omszonych liściach oraz baldachowatych kwiatach w pastelowych kolorach. Ja najbardziej lubię te różowe, w mocniejszych i łagodniejszych odcieniach różu. Krwawniki lubią słońce, ale najlepiej niezbyt ostre, glebę lekko próchniczną, niezbyt wilgotną. Dorastają do ok. 30-50 cm i rozrastają się za pomocą kłączy.

Kocimiętka

To roślina, która ściągnie do ogrodu stada motyli, pszczół i trzmieli, odgoni zaś komary i kleszcze. Jest niewymagająca, dobrze rośnie w słońcu i na suchym stanowisku, ale poradzi sobie też w lekkim półcieniu. Upały pomaga jej przetrwać srebrzysty nalot na liściach. Kocimiętka zaczyna kwitnąć już w maju i nie przestaje aż do jesieni. Przycięta po zasadniczym kwitnieniu, powtarza je, bardzo łatwo odbudowując łodygi. Kocimiętka pięknie wygląda na obrzeżach rabaty.

Przywrotnik ostroklapowy

Piękna bylina o seledynowym kolorze i okrągłych liściach. Dorasta do 30-40 cm wysokości i jeszcze większej średnicy. Przywrotnik najpiękniej wygląda po deszczu, kiedy na jego listkach gromadzą się krople wody. Drobne kwiaty pojawiają się w czerwcu i wyglądają jak zielone chmurki. Na roślinie utrzymują się do sierpnia. Przywrotnik warto przyciąć po kwitnieniu, to odświeży jego pokrój. Warto też usuwać przekwitłe kwiatostany, bo stymuluje to wytwarzanie nowych.

Lawenda

Lawenda to krzewinka, której liście utrzymują się na gałązkach przez cały rok. Kwitnąć zaczyna w czerwcu i nie przestaje do jesieni. Kwitnienie jest jeszcze bardziej intensywne, gdy usuwa się przekwitłe gałązki. Lawenda potrzebuje słońca i dobrze przepuszczalnej gleby. Wymaga corocznego przycinania, inaczej traci pokrój. Najlepiej wygląda sadzona w dużych grupach.

Trawy

Trawy są genialne, pasują do tak wielu miejsc i ogrodowych stylów, że chyba nie ma już ogrodu w Polsce, w którym nie rosłaby choć jedna trawa ozdobna. Nie dość, że trawy pięknie zdobią ogród, to jeszcze są bardzo niewymagające. Dobrane do właściwego miejsca w zasadzie są bezobsługowe.

Trawy zasadniczo rosną w kępach lub rozrastają się za pomocą kłączy. Są gatunki rosnące nisko, przy ziemi, o zwisłych, delikatnych liściach, ale też takie, które dorastają nawet do 2-3 m wysokości. Trawy są idealnym towarzystwem dla wielu bylin, jak jeżówki, czy rozchodniki, świetnie komponują się także z iglakami.

Trawy najgorzej wyglądają wiosną, ale to jedyny moment w roku, kiedy ścięte, niekoniecznie zdobią ogród. Potem zaczyna się ich festiwal, najpierw pojawiają się piękne liście, potem, w wielu przypadkach, kwiatostany, a na koniec, przez całą zimę, ogród zdobią zaschnięte wiechy, pięknie malowane szronem.

Wśród roślin nie do zdarcia jest także wiele bylin, które doskonale czują się w cieniu. Możecie o nich przeczytać tutaj.

kwiaty w warzywniku

Sposoby na ładny warzywnik

Jak sprawić, by warzywnik nie szpecił ogrodu? To pytanie zadaje sobie wielu początkujących ogrodników, szczególnie tych, których warzywniki w pierwszym sezonie zamieniły się w zielone dżungle nie do ogarnięcia.

Tak to już jest, że zaczynając uprawę własnych warzyw chcemy od razu wysiać i posadzić wszystko, choć nie wiemy ile w praktyce ogródek pochłonie czasu. Zwykle efekt jest taki, że z dnia na dzień zarasta coraz bardziej, a wraz z tym rośnie nasza frustracja.

Spokojnie, większość z nas była na tym etapie, to typowy błąd początkującego, który każdy musi przeżyć, by wyciągnąć właściwe wnioski.

Ładny, czy przede wszystkim praktyczny?

Oczywiście, że głównym celem warzywnika jest wydanie plonu, ale kto z nas, na małej działce, a tym bardziej na balkonie, ma ochotę patrzeć na plątaninę dzikich chaszczy. Szczególnie, że jedno z drugim łatwo połączyć.

Masz warzywnik w doniczkach? Spraw, zeby doniczki do siebie pasowały. Nawet jeśli każda jest z innego źródła wystarczy pomalować je na jeden kolor, lub różne odcienie tego samego koloru i od razu zaczyna się robić spójnie. Masz warzywnik w skrzyniach – sposób z malowaniem na jednolity kolor też się sprawdzi. Masz warzywnik w gruncie? Zadbaj o jego układ. Zorganizuj grządki na planie koła, prostokąta, czy kwadratu. Wyznacz kwatery i ścieżki.

Możesz zbudować estetyczny płotek, pergolę, postawić ławeczkę. Sprawdzi się wszystko, co tylko sprawi, że do warzywnika będziesz przychodzić nie tylko po zbiory, ale też odpocząć i nacieszyć oczy jego urodą.

Rabatkom możesz zrobić żywopłotowe obwódki. Będą wyglądały jak prawdziwy francuski ogród warzywny, tzw. potager. Francja elegancja 🙂

Nie dopuść do zabałaganienia warzywnika. Resztki węży ogrodowych, połamane tyczki, stare wiaderka, sterty wyrwanych roślin nie dodają takiemu miejscu uroku. Dbaj o porządek, wyrzucaj śmieci regularnie, a roślinne odpadki odłóż na pryzmę kompostową.

rok 2020

Co jest ładne? Wiadomo, kwiaty. Wprowadź je do swojego warzywnika. Zdecyduj się na zbieżna paletę kolorów, dzięki czemu będzie ładnie i elegancko. Kwiaty sadź między warzywami.

A same warzywa? Możesz siać i sadzić w rządkach, możesz sadzić plamami. Nie bój się „upychać” je na grządkach, oczywiście w granicach rozsądku. Zapobiegnie to rozrostowi chwastów. Kwiaty w warzywniku to nie tylko ich piękno, pozwalają też walczyć ze szkodnikami odstraszając je swoim zapachem lub przejmując je na siebie, a do tego ściągają zapylacze.

Same warzywa też mogą być trochę jak kwiaty. Miksuj kolory warzyw, sięgaj po nietypowe odmiany w różnych kolorach. Purpurowa kapusta będzie się wyróżniała pomiędzy zielenią innych warzywnych liści. Buraki liściowe wprowadzą do warzywnika prawdziwą tęczę barw. A kolorowe pomidory zachwycą Ciebie i każdego, kto będzie oglądał twój ogródek.

Warzywnik wydaje Ci się nieco monotonny? Ożyw go wstawiając do niego donice z daliami lub ziołami. Takie kolorowe punkty pośród harmonijnie wyznaczonych grządek rozbiją nieco przestrzeń i będą przyciągać wzrok. Co więcej, zapewnią Ci dodatkowe miejsce do uprawy.

Warzywnik powinien był ładny, bo zajmuje zwykle dużą część ogródka. Kiedy będzie harmonijnie wpisywał się w przestrzeń, łatwiej w ogrodzie odpoczniesz. A co najważniejsze, jego uroda wcale nie musi kolidować z aspektem praktycznym. Z ładnego warzywnika też można mieć świetne plony. 

co siać i sadzić w maju

Co siać i sadzić w maju

Maj to jeden z moich ulubionych miesięcy i wcale nie tylko ze względu na to, że właśnie na maj przypadają moje urodziny. To także czas, kiedy faktycznie, pełną parą, przyroda zaczyna budzić się do życia. Wszystko kwitnie, rośnie, zielenieje i świat staje się naprawdę piękniejszy.

Maj to również okres intensywnych prac w warzywniku. Zwykle koło początku miesiąca, jeśli tylko pogoda pozwala, sadzę do szklarni pomidory i papryki z rozsady. Szklarnia jest już wówczas mocno wypełniona zielenią: jest w niej zimowa cebulka, która szybko nabiera masy, zimowe sałaty, czasami też szpinak i rukola.

Bywa, że pogoda nie pozwala wysadzić ciepłolubnych warzyw do szklarni niemal aż do połowy maja. Nocne przymrozki mogą się dobrać do roślin i je zniszczyć, nawet jeśli rosną one w szklarni. Dlatego z wysadzeniem roślin ciepłolubnych trzeba poczekać tyle, aż przymrozki definitywnie miną – bywa, że nawet do początków czerwca. Inną opcją jest dogrzewanie szklarni, by temperatura nie spadała poniżej 10 stopni.

Zwyczajową datą sadzenia roślin ciepłolubnych w gruncie jest 15 maja. Przyjęło się, że wówczas mija ryzyko przymrozków. W praktyce jednak warto obserwować prognozy pogody. Maj bywa kapryśny, zdarza się, że choć w dzień temperatura jest wysoka, to noce jednak są chłodne, z zaledwie kilkoma stopniami na plusie. W 2020 i 2021 r. z kolei jeszcze po 15 maja zdarzały się przymrozki.

Jeśli pogoda pozwala po 15 maja do gruntu mogą trafić już wszystkie warzywa ciepłolubne, te najbardziej znane to:

  • pomidory
  • papryki
  • bakłażany
  • ogórki
  • kukurydza
  • dynia
  • cukinia
  • patison

Pomidory, papryki i bakłażany lepiej sadzić z przygotowanej wcześniej rozsady. Wysiane w maju do gruntu mogą nie zdążyć wydać plonu. Ja zwykle przygotowuję też rozsadę ogórka, cukinii, dyni, kukurydzy i patisona. Tę druga grupę warzyw można jednak też siać bezpośrednio do gruntu po 15 maja.

W maju nadal można wysiewać warzywa na zbiór jesienny i przechowywanie, jak marchewkę, buraczki, czy pietruszkę. To dobry termin na wysiew fasoli, sałaty, rukoli czy kopru.

co siać w kwietniu

Co siać w kwietniu

Uwielbiam kwiecień. Zwykle to miesiąc z wieloma ciepłymi dniami, kiedy nie tylko rozsada nabiera wigoru, ale też przenosimy się w teren i robimy pierwsze – już na poważniejszą skalę wysiewy. Ogród kwitnie, śpiewają ptaki, bzyczą pszczoły. Idealnie!

Za pierwsze wysiewy na zewnątrz można się zabierać już pod koniec marca, kiedy stopi się śnieg, a ziemia nieco się ogrzeje, ale dotyczy to głównie rzodkiewki. W tym czasie powoli można też sadzić bób, dymkę, siać zielony groszek, wczesne marchewki i pietruszkę.

Ja jednak, poza rzodkiewką, z wysiewami gruntowymi zwykle zaczynam dopiero w kwietniu.

Kwiecień, zwłaszcza okolice połowy miesiąca, to czas kiedy zwykle wysadzam ziemniaki i cebulę dymkę. Uważnie obserwuję pogodę i jeśli jest wystarczająco ciepło na początku lub w połowie kwietnia sieję marchew i pietruszkę, groszek, koperek, buraczki i wiele innych warzyw.

To jest też taki moment, kiedy na grządki przenoszę rozsadę selera, pora i kalarepy, a także pak-choi, tatsoi i jarmużu, jednak uważnie obserwuję prognozy. W przypadku przymrozków osłaniam rozsadę flizeliną lub słoikami.

W puste miejsca na grządkach wsadzam różne odmiany sałaty. Chcę, żeby upiększała warzywnik i osłaniała glebę przed wysychaniem i przed chwastami, bo że to pyszna podstawa wielu posiłków, wspominać nie muszę 🙂

Kwiecień to czas kiedy też dużo dzieje się przy rozsadzie. Powoli można ją wystawiać na zewnątrz jeśli pogoda pozwala, żeby zahartować rośliny przed przesądzeniem do gruntu. Warto wietrzyć pomieszczenia, w których się znajduje, jednak uważając na mroźne powiewy. Warto ja też delikatnie nawozić, szczególnie warzywa wysiewane tygodnie temu i już dawno pikowane.

Znakiem, że roślina potrzebuje nawożenia jest żółknięcie lub blednięcie liści. Białe korzonki wystające z otworów na spodzie doniczki to też sygnał, że roślina jest już dobrze rozrośnięta i można dokarmianie jej nie zaszkodzi.

W kwietniu można także przygotowywać nowe rozsady, szczególnie roślin ciepłolubnych, które do gruntu trafią po 15 maja, czyli po tym jak mija ryzyko przymrozków. To dobry moment na wysiew cukini, dyni, patisonów, melonów i arbuzów, kukurydzy, fasolnika czy ogórków. To rośliny, które nie przepadają za przesadzaniem, warto zatem dać im od razu większą doniczkę, siejąc w niej po dwa nasionka. Kiedy skiełkują słabszą siewkę należy usunąć.

Przyznam Wam jednak, że choć to rozsądne, ja tak nigdy nie robię. Nie potrafię pozbywać się tych małych siewek. Dlatego ja zawsze sieję ich nasiona pojedynczo

Jeśli szukacie praktycznych informacji o uprawie warzywnika, także o terminach siewu, to polecam Wam mojego e-booka Po prostu posadź. Jak zacząć uprawiać własne warzywa. Znajdziecie tam wiele informacji o zakładaniu i opiece nad własnym warzywnikiem.

CB531F3D-A124-4291-8460-FEBFAEB4663B

Co siać w marcu

Marzec to pierwszy prawdziwy miesiąc z wiosną. Jak tylko wybija, to niezależnie od tego, czy na zewnątrz leży śnieg, czy przygrzewa słońce, od razu czujemy więcej energii. Zwykle marzec pozwala nam wykonać pierwsze porządki w ogrodzie, a przede wszystkim – na poważnie ruszyć z rozsadą.

Co można siać w marcu?

Warzywem miesiąca zdecydowanie są pomidory. Ja zwykle zaczynam je wysiewać około 15 marca, by do maja, kiedy powędrują do szklarni (pierwsze dni maja, jeśli pogoda sprzyja) i do gruntu (po połowie maja) były już całkiem dorodne. Sianie pomidorów to dla mnie prawdziwe święto, jest symbolicznym otwarciem nowego sezonu, choć na moim rozsadniku zwykle już kiełkują inne warzywa: papryki i bakłażany siane na początku lutego, czy też cebula, selery i pory, siane w połowie tego miesiąca.

Bardzo często na początku marca wysiewam też jarmuż, kalarepę, pak choi i tat soi – te rośliny znoszą chłód i spokojnie poradzą sobie w gruncie już nawet w kwietniu, szczególnie, jeśli w chłodniejsze noce dostaną osłonę. Chwilę po wysianiu przenoszę je do szklarni, gdzie mają zdecydowanie lepsze warunki – więcej światła i nie tak ciepło jak w domu.

Pod koniec miesiąca sięgam po nasiona buraczków, z których również przygotowuję rozsadę. To nie jest bardzo popularne, ale wcześniejsze wysianie buraczków pozwala przyśpieszyć zbiory o 2-3 tygodnie. Do gruntu przenoszę je, gdy już nieco podkiełkują, zwykle jest to ok. połowy kwietnia.

Pamiętaj też o kwiatach

W marcu sieję też rozsadę kwiatów jednorocznych – kosmosów, nagietków, aksamitek, cynii, orlayi, aminków, astrów, rudbekii i innych, na które mam akurat ochotę. Dokładny termin siewu dobieram zgodnie ze wskazówkami producentów nasion i moimi możliwościami czasowymi – jeśli sytuacja (miejsce na rozsadniku) pozwala sieję wcześniej, jeśli nie później. Jest jeszcze na to czas. Wiele z tych kwiatów można siać bezpośrednio do gruntu i też dają radę.

Warzywa do gruntu

Marzec (końcówka) to również dobry czas na wysiew pierwszych warzyw do gruntu – wczesnej marchewki i pietruszki, rzodkiewki, koperku i cebuli. Można też sadzić czosnek i dymkę.  

A przede wszystkim marzec to dobry miesiąc by przyjrzeć się ogrodowi – teraz wszystko w nim widać doskonale, nie ma liści, rośliny nie zasłaniają tego, co szpeci. Może to dobry moment, by spisać listę odkładanych z roku na rok prac i właśnie teraz je wykonać?

IMG_6351

Jak zorganizować warzywnik

Sposobów na organizację warzywnika jest całe mnóstwo. To, na jaki się zdecydować, zależy od wielkości powierzchni, jaka możesz przeznaczyć pod uprawę warzyw. Jeśli mieszkasz w bloku, czy kamienicy, naturalnym rozwiązaniem jest uprawa w doniczkach na balkonie. Natomiast jeśli dysponujesz kawałkiem terenu, warto postawić na rabaty gruntowe.

Każde z tych rozwiązań ma swoje plusy i minusy.

Rabaty gruntowe

Większość osób, wyobrażając sobie warzywnik, widzi jego tradycyjną formę – proste rabaty na poziomie gruntu, poprzecinane siecią ścieżek. Taka jego organizacja jest najprostszą, najłatwiejszą i najtańszą formą.

Stworzenie tego typu warzywnika wymaga jedynie przygotowania miejsca: zdjęcia darniny, przekopania gruntu, wytyczenia rabat i ścieżek. Przy tej okazji warto też zbadać ph gleby i poprawić jej jakość: jeśli jest zbyt zwięzła, rozluźnić ją nieco piaskiem; jeśli zbyt piaszczysta, wymieszać z gliną.

Ponieważ większości roślin w warzywniku najlepiej jest w glebie o ph zbliżonym do neutralnego, glebę kwaśną dobrze jest odkwasić stosując np. nawozy wapniowe. Trzeba jednak pamiętać, że popularne w jagodniku borówki amerykańskie, jagody kamczackie czy żurawina wymagają gleby kwaśnej.

Wytyczając grządki warto zachować rozsądek pod względem ich rozmiaru. Dostęp do dużej powierzchni będzie utrudniony, dlatego optymalnie, aby grządki miały 1,2-1,5 m szerokości i 2-3 m długości.

Ogromną zaletą grządek gruntowych jest lepsze zatrzymywanie wilgoci, dostęp roślin do macierzystego gruntu i łatwość pielęgnacji. Minusem jest większa podatność na zachwaszczenie i konieczność ciągłego schylania się przy pielęgnacji, czy zbiorze plonów.

A może skrzynie?

Innym popularnym rozwiązaniem jest organizacja warzywnika w skrzyniach. Mogą one mieć wysokość od kilkunastu centymetrów do nawet 0,5-0,6 m. Wyższe zdecydowanie łatwiej pielęgnować.

Podobnie jak rabaty gruntowe skrzynie nie mogą być zbyt duże, by łatwiej było pielęgnować uprawiane w nich rośliny. Optymalne wymiary to 1,2-1,5 m szerokości i 2-3 m.

Do konstrukcji skrzyń można wykorzystać różne materiały: drewno, blachę, wodoodporne płyty, a nawet betonową wylewkę. Można sięgnąć po nowe materiały lub te z recyklingu. Tu ograniczeniem jest jedynie wyobraźnia.

Ważną kwestią jest kolejność warstw wypełniających skrzynie. W niskich wystarczy, by była to ziemia, w wyższych warto zastosować od spodu siatkę chroniącą uprawy przed gryzoniami, następnie warstwę gałęzi, przekompostowanych liści lub odpadków zielonych, obornika oraz odpowiednio grubą warstwę ziemi.

Konstruując skrzynie warto od razu wyposażyć je w prosty system nawadniania kropelkowego, bo ziemia w nich przesycha zdecydowanie szybciej. Dobrze sprawdzają się także różnego rodzaju ściółki. Wielkim plusem skrzyń jest łatwość pielęgnacji warzyw (mniej schylania) oraz fakt, ze rośnie w nich zdecydowanie mniej chwastów.

Kopce bliżej natury

Rozwiązaniem łączącym dwa poprzednie jest warzywnik w formie kopców. Jego warstwy są podobne jak te ze skrzyń, jednak kopce nie są w żaden sposób ograniczone obudową, są związane z macierzystym gruntem. To rozwiązanie bardzo bliskie naturze, wykorzystujące naturalne zasoby, jakie mamy na działce. Warstwy powoli ulegają rozkładowy dostarczając roślinom składniki odżywcze. Niestety, szczególnie w pierwszym roku kopce mogą przesychać, stąd zalecane jest ich ściółkowanie.

Ogród w doniczkach

Właściciele balkonów i tarasów też mogą mieć własny warzywnik. Wystarczy postawić kilka donic lub pojemników, wsypać do nich ziemię i gotowe. Niezależnie na jakie rozwiązanie się zdecydujecie, kluczowe, by pojemnik miał odpływ, inaczej rośliny mogą zagniwać, szczególnie przy dużej ilości opadów lub obfitym podlewaniu.

Dobierając donice trzeba uwzględnić rozmiar, jaki mają warzywa, gdy urosną. Nie ma szans na wyhodowanie dorodnej marchewki w pojemniku o głębokości 10 cm. Są jednak specjalne, kuliste odmiany, które w takim naczyniu świetnie się sprawdzą. W sklepach warto szukać nasion właśnie odmian do donic, ale nie ma potrzeby ograniczać się wyłącznie do takich. Przy zapewnieniu odpowiedniego pojemnika, na balkonie można uprawiać w zasadzie wszystkie warzywa.

Uprawa w pionie

Na rynku coraz łatwiej dostępne są także systemowe rozwiązania do upraw wertykalnych. Można w nich uprawiać np. poziomki, czy truskawki, sałatę i szczypiorek i różnego rodzaju zioła. Te pojemniki są dosyć małe i nie jestem przekonana czy łatwo będzie w nich uprawiać warzywa, jednak warto próbować. Co ziół, nie mam najmniejszych wątpliwości, że się uda. To świetny sposób na wykorzystanie pionowych przestrzeni.

Jakie rozwiązanie na organizację warzywnika wybrać? Mnie najbliższa jest uprawa w gruncie i w skrzyniach, jednak uprawiam też wiele warzyw w donicach. I taki miks rozwiązań w mojej ocenie sprawdza się najlepiej.