D30ADA75-3BB6-4EA1-8F45-B265C111AFCD

Gdzie trzymać rozsadę

Z rozsadą zawsze jest problem. Choćbym nie wiem jak się starała, “produkuję” jej za dużo. Zwykle mam spory problem z pomieszczeniem wszystkich doniczek i kuwetek tak, żeby rośliny miały wystarczająco dużo miejsca i światła. To problem większości osób, które uprawiają własną rozsadę.

Wiosną poprzedniego sezonu, pikując pomidory na skrawku stolika, snułam w wyobraźni wizję idealnego miejsca na rozsadę, dobrze doświetlonego, gdzie będę miała wszystko pod ręką, a zajmowanie się sadzonkami będzie przyjemnością.

Małe rośliny, duży problem

Rozsadę trzymam w malutkim pokoju przy tarasie, to jedyne miejsce z dużym oknem wychodzącym na południe. Ze względu na jego rozmiar, nie ma tam możliwości dostawienia dodatkowych blatów. I wtedy pomyślałam o wykorzystaniu dwóch ścian, wypełnienie jej półkami i uprawę rozsady w pionie.

Ściany, które wykorzystałam usytuowane są z północnej i wschodniej strony pokoju, co oznacza, że oświetla je południowe słońce. Naprzeciwko nich są dwa okna – ogromne, tarasowe i połaciowe w dachu.

Jako, że doświetlam moje rozsady, zależało mi na tym, by półki były ażurowe, abym mogła do nich podwiesić lampy. Ważne było także to, by nie były lite, aby na każdy poziom mogło także docierać więcej światła. Szukałam półek, które nie będą zbyt szerokie, o wymiarach takich, jak kuwetki do roślin, które wykorzystuję. Zależało mi także na szufladach, w których będę mogła przechowywać ziemię, nawozy i przydatne sprzęty.

Sprytne rozwiązanie

Szukając najlepszego rozwiązania trafiłam na system elfa, bardzo prosty w montażu, a jednocześnie umożliwiający stworzenie spersonalizowanej półki, właśnie takiej, jak potrzebowałam. Szerokość, wysokość i rozstaw półek dokładnie dostosowałam do miejsca.

Bardzo fajnym rozwiązaniem są także organizery, które można zaprojektować w dowolny, wygodny dla siebie sposób. Haczyki, kuwetki, półki pomogły mi uporządkować sprzęty wykorzystywane do rozsady i nasiona.

Wrażenia z użytkowania

System sprawdził się świetnie, opieka nad rozsadą była prawdziwą przyjemnością:

  • półki mogłam bez problemu regulować wraz ze wzrostem roślin
  • na półkach z łatwością zamontowałam lampy do doświetlania
  • dostęp do roślin był zdecydowanie lepszy, niż w przypadku szerokiego stołu zastawionego doniczkami
  • utrzymanie porządku było banalnie proste, wszystkie ziemie, nawozy, doniczki miałam pod ręką w szufladach.

Wygoda to podstawa

Stworzenie takiego kącika na rozsadę to bardzo dobry patent, jeśli tylko masz przestrzeń, którą możesz na to przeznaczyć, to bardzo to polecam, obsługa rozsady staje się o wiele przyjemniejsza. To ważne, bo wbrew pozorom zajmowanie się rozsadą zajmuje sporo czasu. Pierwsze wysiewy (papryk i bakłażanów) wykonuję już na przełomie stycznia i lutego, a rozsadę ciepłolubnych pomidorów trzymam w domu często aż do końca maja. To w sumie cztery miesiące.

Oczywiście parapety też sprawdzą się świetnie, z nich też można mieć doskonałej jakości rozsadę, ale u nas akurat trudno o wystarczającą ilość takich z wystawą południową. No i jeśli mamy możliwość podarowania sobie odrobiny wygody, warto to zrobić.  

Tagi: brak tagów

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie będzie udostępniony. Wymagane pola oznaczone są*