Każdej wiosny z ogromnym entuzjazmem zakładasz warzywnik. Latem cieszysz się pierwszymi zbiorami. A potem przychodzi wrzesień, grządki zaczynają pustoszeć, szklarnia stoi niewykorzystana. Myślisz: „to już koniec sezonu”.
Pozostaje już tylko czekać do kolejnej wiosny.
Przez lata obserwowałam dokładnie ten sam scenariusz i wkurzałam się, że coś w co włożyłam tyle pracy, kończy się tak szybko. Aż przez przypadek wysiała się sałata, która zakwitła na grządce. Koleżanka podarowała zbyt późno posiane pory. Posadziłam dymkę, która została mi z wiosny. Metodą przypadków, prób, błędów i wielu sezonów doświadczeń odkryłam, że najważniejsze decyzje dotyczące jesiennych i zimowych zbiorów podejmuje się… latem.
