48CBB6FE-7C0B-4A01-AFBF-E3F5B25A5FBD

Moje warzywa na 2021

Wygląda na to, że znów będę musiała powiększyć nieco warzywnik. Choć starałam się rozsądnie podchodzić do zakupów nasion i brać tylko te, co do których nie miałam najmniejszych wątpliwości, że będę je siać, to liczba paczuszek w moim koszyku z nasionami i tak osiągnęła kolejny rekord.

Przede wszystkim mam zdecydowanie więcej kwiatów. Poza astrami i aksamitkami, chcę wrócić do nasturcji i nagietków, cynii i kosmosów. Kupiłam odmiany w pięknym, brzoskwiniowym kolorze i to on będzie dominował w tym roku w moim warzywniku. Uzupełnią go głębokie róże i bordo. Wreszcie udało mi się zdobyć nasiona orlayi i kilku innych roślin baldaszkowatych.

W tym roku postawię na jeszcze więcej odmian pomidorów. Chcę przetestować kolejne nowości w moim warzywniku, podążając głównie za nutami, które szczególnie przypadły mi do gustu w ubiegłym roku. Zachwycił mnie smak pomidorów brad’s atomic grapes, dlatego będę uprawiać trzech jego „kuzynów”. Do tego cętkowany pomidor crushed heart o charakterystycznym, czerwono-zielonym miąższu. Będzie też kilka nowych odmian czekoladowych.

Łącznie mam nasiona ponad pięćdziesięciu odmian i zapewne większość będę chciała wysiać. Postaram się jednak mieć w warzywniku zaledwie po jednym krzaczku każdej odmiany, to pozwoli mi przeprowadzić moje pomidorowe testy, a jednocześnie znaleźć na nie miejsce w warzywniku.

Po zeszłorocznym sukcesie w uprawie bakłażanów, w tym roku rozszerzam kolekcję. Będę miała osiem odmian, pękate i podłużne, paskowane, różowe, białe i zielone. Nasiona posiałam już pod koniec stycznia, dlatego liczę, że uda mi się nieco wcześniej rozpocząć zbiory. Pierwsze kiełki pojawiły się już po tygodniu.

Będę miała zeszłoroczną odmianę long purple, podobną do niej długą i chudą odmianę little fingers, paskowaną antigua, różową rosita, zieloną satsuma white long i białą casper, a także czarną lunę, której nasiona podarowała mi @vegetella z IG.

Tradycyjnie bakłażany będę uprawiać w donicach, choć jeśli pogoda będzie chłodna, jak w ubiegłym roku, to rozważę okrycie ich specjalnymi miniszklarniami.

Z paprykami też nie miałam łatwego zadania. Przez cały sezon zebrałam nasiona kilku ciekawych odmian, które chciałam przetestować. Kilka kolejnych kupiłam przy okazji zakupów nasion. Łącznie kilkanaście rożnych odmian, z których ostatecznie wybrałam osiem do wysiewu. Pierwszy raz zrezygnowałam z wysiewania wszystkiego co mam! Dla mnie to ogromny postęp 🙂

Z psiankowatych oczywiście będę jeszcze mieć ziemniaki. Poza odmianą różową, której sadzeniaki co roku kupuję u rolnika na bazarze chwilę później zapominając jej nazwę, na pewno posadzę też odmianę żółtą, mączystą, czarną (z ziemniaków kupionych w Lidlu) i, jeśli uda mi się upolować, także odmianę bikini – różową w żółte łatki przy oczkach. Podobno jest pyszna, chętnie to sprawdzę.

Ziemniaki tradycyjnie będę uprawiać w dwóch skrzyniach. Mieści się tam dokładnie 36 krzaczków. Trochę wczesnych, trochę późnych. Sadzę w połowie kwietnia, zbiory zaczynam od początku lipca (regularnie podbieram po kilka bulw spod każdego krzaczka).

Nowością tego sezonu jest samodzielny wysiew rozsady pora i selera. W zeszłym roku, ze względu na covidowy lockdown, miałam spore obawy, czy uda mi się kupić te warzywa, dlatego zdecydowałam, że spróbuję przygotować ich rozsadę sama. Nie spodziewam się problemów z dostępem do niej w tym roku, robię to raczej z ciekawości. Pory zaczęły kiełkować już po tygodniu od wysiania, selery kilka dni później.

Sporo nowych odmian będę miała w marchewce. To efekt moich zakupów w Baker Creek – amerykańskiej rodzinnej firmie, która sprzedaje nasiona historycznych odmian. Większość będzie miała odcienie purpury, bardziej lub mniej pomieszane z pomarańczem. Jedna, to lubiąca chłód marchewka w kolorze różowym. Uzupełnią one odmiany wczesne, pomarańczowe, które siałam w warzywniku późną jesienią na wiosenny zbiór.

Pietruszka tradycyjnie jedna, Lenka, dwa rządki zupełnie wystarczą mi na zbiór natki i korzeni.

Cebulę zamierzam siać sama, głównie odmiany o podłużnym kształcie: tosca i rosa lunga di firenze, a także caisse du paulette od Joasi z instagramowego profilu @całkiemnaturalnie. Obok nich posadzę kilka sztuk cebuli cukrowej z kupionej rozsady i oczywiście dymkę.

Kasia z profilu IG @smak_aronii podesłała mi też dwie odmiany tzw. “spring onion” – cebuli podobnej do siedmiolatki o niezbyt dużych zgrubieniach, idealnych do sałatek: ishikura i nord holland blood red. Jestem ich bardzo ciekawa.

Cebula będzie chyba najlepiej reprezentowanym warzywem w moim warzywniku, bo poza tą, którą posieję wiosną, mam jeszcze mnóstwo cebuli zimowej z dymki sadzonej we wrześniu. Wygląda na to, że nieźle sobie radzi pod kołderką ze słomy, przetrwała nawet mrozy do -16 stopni.

W zeszłym roku też uprawiałam cebulę zimą, ale wykorzystałam resztki dymki z wiosny. Posadziłam je jesienią w szklarni, całą zimę wyglądały niepozornie, spodziewałam się, że do wiosny zgniją, a tu niespodzianka. Ponieważ sadziłam je dosyć głęboko, ze względu na minusowe temperatury, nie widziałam jak duże główki urosły pod ziemią. Były wielkości pięści, gotowe do zbiorów już na początku czerwca.

Bardzo czekam tez na ogórki. Kupiłam w tym roku do filmu na IGTV odmianę F1, opisaną jako „bardzo odporna na choroby”. Nie przepadam za F1. To odmiany krzyżowane tak, by osiągnąć jak najlepsze cechy, co z pewnością jest dobre, ale mnie boli to, że wypierają z rynku stare, mniej odporne odmiany. Staram się ich nie kupować, tu akurat była mi potrzeba do filmu, więc wzięłam. Swoją drogą jestem ciekawa tej jej odporności.

Będę też miała dwie odmiany ogórków azjatyckich, podłużnych, nieco przypominających te nasze długie szklarniowe ogórki. Mam przeczucie, że będą pyszne, o ile tylko pogoda pozwoli im w pełni się rozwinąć. Jakby co, będę je trochę okrywać moimi miniszklarniami.

Z azjatyckich warzyw zaopatrzyłam się też w nasiona fasolnika chińskiego w purpurowej odmianie. W poprzednim sezonie miałam zieloną, bardzo mi to warzywo posmakowało i chciałam spróbować innych jego wersji. Nasiona zdobyłam także w Baker Creek.

Oczywiście mając fasolnika, nie zamierzam rezygnować z fasoli. Szparagową sieję przez cały sezon, co ok. dwa tygodnie, dzięki czemu cały czas mogę się cieszyć zbiorami. Będę też siała fasolę tyczną w purpurowej odmianie oraz żółtej, o płaskich strąkach. Groszek cukrowy już tradycyjnie wysieję w odmianie zielonej i fioletowej.

Wiosną przygotuję rozsadę pak choi i tat soi. Te warzywa traktuję trochę jak przedplon, sadzenie ich gdy zaczyna się robić ciepło mija się z celem, bo szybko wybijają w pęd kwiatowy. Jesienią planuję posiać je do zimowej uprawy w szklarni.

Z kapustowatych będę jeszcze miała brokuły gałązkowe w kilku odmianach, dzięki Krysi z instagramowego profilu @gardenanmore, która przysłała mi nasionka.

W moim warzywniku tradycyjnie nie zabraknie jarmużu w zielonej i purpurowej odmianie kędzierzawej oraz w typie włoskim. Poza tym będę miała kalarepkę, zarówno wiosną jak i jesienią. To jedno z moich ulubionych warzyw. Uważam, że ta ze sklepu czy bazarku nie może równać się do kalarepy prosto z ogródka, dlatego zawsze sieję sporo tego warzywa.

Kalarepę będę miała w trzech odmianach, dwóch purpurowych i jednej zielonej. Uwielbiam to warzywo, staram się je siać wiosną oraz jesienią, żeby maksymalnie długo móc zbierać moje ulubione korzenie.

Cieszę się też na buraki. Poza tradycyjną odmianą, okrągłą (nie wiem czemu okrągła smakuje lepiej), będę też miała buraczki żółte. To moje zeszłoroczne odkrycie. Żółte buraczki miałam w mieszance nasion od W. Legutko i strasznie mi posmakowały, w odróżnieniu od odmiany chioggia i białej. Jakimś cudem, bo nie było to łatwe, zdobyłam nasiona tylko tych żółtych buraczków i już się nie mogę na nie doczekać.

W warzywniku mam zawsze dziesiątki krzaczków sałaty. Nie dlatego, że jakoś szczególnie lubimy to warzywo, choć wiosenna sałata z sosem vinegret nie ma sobie równych, ale głównie dla ozdoby, zacienienia gleby i ochrony przed chwastami. Sałata wypełnia puste miejsca w naszym warzywniku zanim inne warzywa w pełni rozwiną skrzydła. Co się da zjeść, zjadamy, reszta ląduje na kompostowniku.

Strasznie się cieszę na ten nadchodzący sezon. Mam kilka naprawdę fajnych warzyw, które chcę wypróbować i kilka nowych odmian, których jestem bardzo ciekawa. Mam nadzieję, że pogoda będzie zdecydowanie lepsza niż przed rokiem, kiedy było bardzo zimno i mokro. Czuję, że to będzie bardzo dobry sezon, upalny i niestety suchy. Oby przeczucie mnie nie myliło.

A jak Wasze przewidywania i plany na sezon 2021?

Tagi: brak tagów

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie będzie udostępniony. Wymagane pola oznaczone są*