Skip to main content

„Dobre sąsiedztwo” albo „uprawa współrzędna” to wcale nic trudnego, to tylko brzmi poważnie. W rzeczywistości chodzi o to, by sadzić obok siebie warzywa, które się lubią, tzn. kiedy rosną o bok siebie to wzajemnie dobrze na siebie wpływają. Kiedy posadzimy obok siebie warzywa nie przepadające za sobą, nie znaczy to, że się nie udadzą. Będą jednak konkurować o składniki odżywcze, słabiej urosną i łatwiej złapią choroby.

W internecie można znaleźć wiele zestawień warzyw, które dobrze ze sobą współpracują. Poniżej moje własne, przygotowane na podstawie analizy kilku dobrych tabelek, z których korzystam od kilku lat. Starałam się w nim zebrać jak najwięcej warzyw, ale z pewnością będę je jeszcze uzupełniać. Nie jest to łatwe zadanie, ponieważ w zdarza się, że dane są sprzeczne w różnych źródłach ?

W części „lubi” znajdziecie zarówno rośliny, które mają na siebie dobry wpływ, jak i takie, które są obojętne dla sąsiada. W części „nie lubi” te, których nie powinno się sadzić w pobliżu.

Płodozmian lub zmianowanie roślin

Kolejna rzecz, która tylko brzmi strasznie. Generalnie chodzi o to, aby w miejscu gdzie rosły jedne warzywa, w kolejnym roku nie sadzić tych samych, tylko inne, które maksymalnie wykorzystają zastane tam warunki.

Ogólne zasady:

  • co roku warto zasilić nawozem (najlepiej organicznym) jedną część warzywnika (około 1/3). W tym miejscu (pierwszy rok) sadzimy warzywa, które mają najwyższe wymagania pokarmowe (dyniowate i kapustne).
  • rok później (drugi rok) sadzimy warzywa o średnich wymaganiach co do pokarmu (cebulowe, korzeniowe i psiankowate),
  • a jeszcze rok później (trzeci rok) warzywa, które radzą sobie bez dużej ilości składników odżywczych (strączkowe).

Trzymanie się tej zasady sprawi, że plony są większe, dorodniejsze, a rośliny mniej podatne na choroby. Nie trzymanie się nie znaczy, że z warzywnika w ogóle nie zbierzemy plonu. Zbierzemy, ale może się zdarzyć, jak mi pewnego razu, że marchewka, choć piękna w części naciowej, pod ziemią składała się wyłącznie z rozwidlonych marchewko-gargameli. Powód? Zapomniałam, że na tym miejscu jesienią posiałam fasolę, która mocno wzbogaciła glebę, a marchew woli mniej żyzne podłoże.

Wyjątkiem od wszystkiego jest fasola. Tę co roku można sadzić w tym samym miejscu.