762D9C07-12AE-4EA5-BA97-0348826704F1

Co siać w lutym

Jest połowa lutego. Na moim stole z rozsadą bakłażany i papryki dumnie rozkładają już liścienie. Siałam je w ostatni tydzień stycznia, teraz kąpią się w świetle specjalnej lampy, która ma im dać namiastkę wiosennego klimatu. Gdyby nie ta lampa, nie siałabym tak wcześniej, dni są jeszcze zbyt krótkie, by rozsada bez doświetlania czuła się dobrze.

Połowa lutego to jednak już całkiem dobry moment, by zacząć pierwsze wysiewy. Zanim kiełki wydostaną się nad powierzchnię ziemi, nadejdzie marzec i dni będą już rozsądnie długie. Jeśli do tego zapewnimy naszej rozsadzie jasny parapet, to powinno być już całkiem ok.

Jako pierwsze (pierwsze tygodnie lutego) siejemy paprykę, szczególnie ostrą, i bakłażany. Kolejne (połowa lutego) są selery, pory oraz cebula. Następnie (koniec lutego) wysiewamy kalarepę, pak-choi i tat-soi na wczesny zbiór wiosną. Tę rozsadę, jako znoszącą chłody, będę starała się jak najszybciej przeprowadzić do szklarni i do gruntu.

Ja moje nasiona wysiewam do wielodoniczek:

  • wypełniam je do 2/3 wysokości każdej komory ziemią
  • ziemię lekko ugniatam
  • zwilżam powierzchnię spryskiwaczem
  • rozsypuję równomiernie po kilka nasion w każdej komorze
  • przysypuje niewielka ilością ziemi (nasion selerów nie należy przysypywać)
  • bardzo delikatnie dociskam ziemię, żeby ją wyrównać
  • całość obficie spryskuję wodą
  • oznaczam wysiewy etykietą i przykrywam przezroczystą pokrywką

W przypadku papryki i bakłażanów po skiełkowaniu roślin i wypuszczeniu pierwszych liści właściwych przesadzam każdą z nich do pojedynczych doniczek. Tak samo zrobię z selerami (będę przygotowywać rozsadę selera po raz pierwszy).

Nie jest to konieczne w przypadku rozsady cebuli i pora, te rośliny natomiast co jakiś czas warto przyciąć (część zieloną). Skrócenie jej mniej więcej o połowę wspiera rozwój systemu korzeniowego, ułatwia też opiekowanie się rozsadą (długie szczypiorki nie plączą się między doniczkami).

Do wysiewu rozsady używam specjalnej ziemi. Jest ona bardzo pulchna, delikatna, jej struktura ułatwia nasionom kiełkowanie, bardzo często jest ona także odkażana, dzięki czemu ryzyko zainfekowania delikatnej rozsady znacznie spada. Taka ziemia nie jest szczególnie żyzna, jednak na etapie kiełkowania rośliny maja wszystko, co im potrzebne w nasionku.

Przy przesadzaniu rozsady używam już ziemi nieco bardziej żyznej (najczęściej uniwersalnej, ale od dobrego dostawcy), rozsadę też co jakiś czas nawożę humusem.

D9DACD89-B30A-4EC8-B8B2-91DCE5BE26CF

Kiedy i siać i sadzić warzywa

Styczeń to miesiąc, w którym większość ogrodników zaczyna odczuwać charakterystyczne mrowienie w palcach. Chętnie zanurzyliby je już w ziemi, jednak rozsądek podpowiada, że to zdecydowanie zbyt wcześnie. Z drugiej strony dni robią się coraz dłuższe, centra ogrodnicze kuszą ofertą nasion, słońce coraz bardziej przypomina, że wiosna niedługo. Nie dajcie się zwieść! Styczeń to nie jest dobry miesiąc na sianie rozsady, szczególnie jego pierwsze trzy tygodnie.

Bardziej niecierpliwi ogrodnicy mogą sięgnąć po nasiona papryk i bakłażanów w ostatnie dni stycznia, ale tylko jeśli mają bardzo jasny parapet lub specjalistyczne lampy do doświetlania, by zapewnić tym roślinom dużo światła po wykiełkowaniu.

Pozornie może się wydawać, że im wcześniej zaczniemy siew, tym wcześniej zbierzemy plony. Niestety, to tak nie działa. Rośliny, które zbyt wcześnie pojawią się na świecie natrafią na mało korzystne dla wzrostu warunki – krótkie dni z małą ilością światła.

Nawet jeśli doświetlasz swoje rośliny, to musisz wziąć pod uwagę to, że po wykiełkowaniu w styczniu czy lutym, jeszcze przez kilkanaście tygodni będą musiały radzić sobie w małych doniczkach, zanim przeniesiesz je do gruntu w połowie maja. Żeby nie zmarniały, trzeba będzie je nawozić i przesadzać do większych pojemników. Takie rośliny będą wyciągały się do światła i będą osłabione ewentualnymi niedoborami składników odżywczych.

Tymczasem rozsada wysiana później, ale w lepszych warunkach świetlnych, szybko nadrobi różnicę we wzroście w stosunku do tej wysianej wcześniej. Będzie też zdrowsza, pełna wigoru, rośliny będą bardziej zwarte i krępe.

Jeśli zastanawiasz się, czy lepiej wysiewać rozsadę wcześniej czy później to odpowiedź jest prosta – lepiej nieco później, niż za wcześnie. Styczeń poświęć na planowanie warzywnika i zakup nasion, w lutym też nieszczególnie śpiesz się z rozsadą.

Wyjątkami są: seler, por, cebula, papryka, bakłażan.

Co siejemy w lutym

Generalnie przygotowanie rozsady w domu możemy zaczynać na przełomie stycznia i lutego lub w pierwszych tygodniach lutego od wysiewu pora i selera. To też dobry czas na siew cebuli.

Już na początku lutego można też siać ostrą paprykę, słodkiej wystarczy połowa lub trzeci tydzień lutego. Do połowy lutego warto też wysiać bakłażany. Te warzywa potrzebują najwięcej czasu od siewu do wytworzenia owoców.

Warzywa siane w lutym stawiamy je na bardzo widnym i ciepłym parapecie lub doświetlamy specjalnymi lampami (często oznaczone są symbolem „grow”). Domowe lampy na biurko absolutnie nie pomogą – rośliny do wzrostu potrzebują miksu światła niebieskiego i czerwonego, pierwsze wpływa na wzrost, drugie na kwitnienie.

Co siejemy w marcu i kwietniu

Po połowie marca można wysiewać pomidory. Zanim trafią do szklarni, czy do gruntu minie jeszcze wiele tygodni i na pewno będą potrzebowały jedno- lub dwukrotnego przesadzenia. Moja najlepsza rozsada pomidora była siana 20 marca i właśnie ten termin polecam szczególnie, choć wiem, że czasami trudno się powstrzymać, by nie zacząć wcześniej.

Jarmuż, kalarepę, buraczki ćwikłowe, sałatę sieję w zależności od czasu – od początku do końca marca, zaś cukinię, dynie, patisony, kukurydzę, fasolnik i ogórki – w połowie kwietnia.

Aby łatwiej zapamiętać terminy siewu warto posługiwać się połówkami miesiąca: połowa lutego to dobry termin na siew papryki, bakłażanów, cebuli, pora i selera. Połowa marca to pomidory, kalarepy, buraczki, jarmuże, sałata. Połowa kwietnia to warzywa ciepłolubne: dynie, cukinie, patisony, fasolnik, kukurydza.

Pomidory, papryki i bakłażany do gruntu trafiają dopiero po połowie maja, kiedy mija ryzyko przymrozków. Jeśli pogoda pozwala, to kilka dni wcześniej można je posadzić w szklarni. Reszta warzyw, znosząca chłodniejsze dni, może być wysadzana do ogrodu już w połowie kwietnia.

W połowie kwietnia zwykle przenoszę się też w teren, do warzywnika. To czas kiedy zwykle wysadzam ziemniaki i cebulę dymkę. Dymkę można sadzić wcześniej, razem z siewem rzodkiewki, jak tylko śnieg się stopi, a ziemia nieco ogrzeje, ja się jednak z tym nie spieszę, bo zwykle mam dymkę zimową w ogródku. Połowa kwietnia zupełnie mi wystarczy.

W zależności od pogody, na początku lub w połowie kwietnia na grządkach wysiewam marchew i pietruszkę, groszek, koperek i wiele innych warzyw. Wtedy zwykle wysadzam też rozsadę selera, pora i kalarepy, jednak uważnie obserwuję prognozy. W przypadku przymrozków osłaniam rozsadę flizeliną lub słoikami.

Co siejemy w maju

W pierwszych dniach maja, jeśli pogoda na to pozwala i jest wystarczająco ciepło, przesadzam do szklarni pomidory i papryki. Jeśli jest chłodno i zapowiadane są duże przymrozki, czekam z przesądzeniem do poprawy pogody, aby zapewnić pomidorom min. 8 stopni na plusie w nocy.

Z tymi, które będą rosły na zewnątrz czekam do ustania zagrożenia przymrozkami, najczęściej staje się tak po 15 maja. Wówczas wysadzam do gruntu całą rozsadę, w tym ciepłolubne dynie, cukinie, bakłażany i kukurydze.

W połowie maja warto uważnie obserwować prognozy pogody. Jeśli jest ciepło, rozsadę warzyw ciepłolubnych można wysadzać nawet dwa-trzy dni przed 15 maja. Bywa jednak i tak, jak w roku 2020, gdy przymrozki zdarzały się też po 15 maja. Dodatkowo występowała bardzo duża różnica temperatur w ciągu dnia i nocy. W takim przypadku lepiej się nie spieszyć z wysadzaniem i poczekać, aż temperatura w nocy będzie przekraczać 10 stopni.

Co siejemy w lecie

Wraz z wysadzeniem ciepłolubnych warzyw w połowie maja wcale nie kończą się moje wysiewy. Zwykle dwa-trzy razy w sezonie sieję marchew i buraczki, by mieć stały dostęp do młodych korzonków. Dwukrotnie sieję ogórki – najpierw na początku maja (lub w połowie kwietnia na rozsadę), a potem w drugiej połowie czerwca lub pierwszym tygodniu lipca. Dzięki temu zbieram ogórki aż do jesieni, nawet do października.

Kalarepę i fasolę wysiewam praktycznie przez cały sezon, mniej więcej co dwa tygodnie, bo to moje ulubione warzywa i nie wyobrażam sobie, by zabrakło ich w kuchni. Sierpień to miesiąc, w którym zaczynam wysiewy na jesienny, zimowy i wiosenny zbiór. Sieję szpinak i sałatę, których listki będę uszczykiwać aż do wiosny. We wrześniu sadzę zimową dymkę, w październiku czosnek, a w listopadzie-grudniu, w zależności od pogody (trzeba to zrobić tuz przed przymrozkami) wysiewam marchew i pietruszkę na wczesny zbiór w następnym sezonie.

Skąd wiedzieć kiedy dokładnie siać nasiona? Dobrym źródłem informacji są opakowania nasion. Znajdują się tam wytyczne nie tylko co do terminu, ale też miejsca, w jakim dane warzywo lubi rosnąć. Bardzo przydaje się też własne doświadczenie – każdy warzywnik to unikalna kombinacja cech i klimatu, dlatego po kilku sezonach na pewno łatwiej będzie Ci ocenić co warto siać i sadzić wcześniej, a z czym się nie spieszyć.

Moje terminy wysiewu warzyw

WARZYWOTERMIN SIEWU ROZSADATERMIN SIEWU GRUNT
BakłażanI t. lutego – I t. marca
BurakII t. marca – I t. kwietniaII t. kwietnia – III t. lipca
CebulaI t. lutego – I t. marcaIII t. marca – II t. kwietnia
CukiniaII t. kwietniaII t. maja
Czosnek
IV t. października; III t. marca – I t. kwietnia
DyniaII t. kwietniaII t. maja
Fasola
II t. maja – IV t. lipca
Groch
III t. marca – IV t. lipca
JarmużI-III t. marcaI-IV t. maja
KalarepaI-III t. marca
Koper
II t. kwietnia – IV t. sierpnia
KukurydzaII t. kwietniaII t. maja
Marchew
III t. marca – II t. lipca; I t. grudnia
OgórekII t. kwietniaI t. maja – I t. lipca
PaprykaI t. lutego-II t. marca
Pietruszka
III t. marca – II t. lipca; I t. grudnia
PomidorII-III t. marca – I t. kwietnia
PorII t. lutego – II t. marca
Rzodkiewka
III t. marca – II t. kwietnia; II t. sierpnia – I t. września
SałataIII t. marcaII t. kwietnia – III t. sierpnia
SelerI-III t. lutego
Szpinak
III t. marca – I t. kwietnia; IV t. sierpnia – I t. września
Ziemniaki
III t. kwietnia – II t. maja

263DBDEC-C785-47C7-9BA2-8EEAA05F0720

Sprzęty przydatne do rozsady

Warzywa w ogródku można mieć z dwóch źródeł. Pierwsze to te, które siejemy bezpośrednio do gruntu, wiosną lub później, w trakcie sezonu.

Drugie to warzywa, które siejemy do różnego rodzaju pojemników, zanim pogoda pozwala na bezpośredni się do gruntu, a gdy temperatura na zewnątrz stanie się wystarczająco wysoka, przenosimy je do ogródka.

Te wysiewane wcześniej w warunkach domowych warzywa, to właśnie rozsada. Rozsadę można wyprodukować samemu lub kupić ją na bazarze czy w sklepie ogrodniczym. Wiosną wybór takich roślin jest ogromny.

Plusy samodzielnego przygotowania rozsady:

  • pozwala przyspieszyć zbiory – do ogrodu trafiają już podrośnięte rośliny, które przy siewie do gruntu wydałyby plon dużo później
  • pozwala uprawiać warzywa ciepłolubne, których ze względu na okres wegetacji roślin w Polsce, uprawiać byśmy nie mogli, bo zbiory przypadłyby na późną jesień
  • pomaga w rozwoju sadzonek i ich ochronie przed szkodnikami, których łupem łatwo padają delikatne, kiełkujące w gruncie rośliny
  • pozwala mieć takie odmiany warzyw, jakie chcesz! Kupując rozsadę w sklepie ogrodniczym jesteś zdany na te odmiany, które znalazły się w ofercie
  • w domu łatwiej zapewnić roślinom stabilne warunki wzrostu, na zewnątrz są one uzależnione od zmiennej pogody
  • oszczędność – koszt jednej rośliny wyhodowanej w domu będzie niższy, niż sadzonki kupionej w sklepie
  • sadząc podrośnięte rośliny łatwiej upilnować właściwych odległości na rabacie, niż przy siewie, gdy w ziemi trzeba rozmieścić malutkie nasiona
  • poprawia humor po długiej zimie – dla mnie zajmowanie się rozsadą jest równie przyjemne, jak praca w ogrodzie

Minusy samodzielnego przygotowania rozsady:

  • ryzyko zbyt małej ilości światła i wyciągania się roślin – w lutym i marcu, gdy zabieramy się za rozsadę, światła jest jeszcze bardzo mało. Dla zdrowego wzrostu sadzonek bardzo przydają się lampy do doświetlania
  • większy koszt nasion – o ile nie dzielisz się nasionami z innymi osobami, to musisz kupić całą paczkę, by wyhodować kilka sadzonek

Z jakich warzyw robimy rozsadę, a jakie siejemy do gruntu

Wysiew nasion do gruntu w polskich warunkach klimatycznych zaczyna się zwykle na początku kwietnia. Ziemia jest wówczas wystarczająco nagrzana i nieco przeschnięta po roztopach i wiosennych opadach.

Z rozsadą ruszmy wcześniej: w lutym siejemy pory, selery, cebulę, paprykę i bakłażany, w połowie marca pomidory, w połowie kwietnia warzywa dyniowate. Artykuł o terminach siewu poszczególnych warzyw znajdziesz na moim blogu. 

Warzywa, z których musimy przygotować rozsadę, inaczej mamy małe szanse, by wydały przyzwoity plon to papryka, bakłażany i pomidory, pory i selery oraz cebula. Pory i cebulę można też siać bezpośrednio do gruntu, ale warzywa te urosną wówczas dużo mniejsze.

Rozsadę przygotowuje się również z warzyw kapustnych: różnych odmian kapusty, kalarepy, brukselki, czy jarmużu.

Ostatnią grupą są warzywa wysiewane najpóźniej, które można siać i na rozsadę i bezpośrednio do gruntu: dynie, cukinie, patisony, ogórki, kukurydza, a nawet fasola. Siew na rozsadę pozwala uzyskać wcześniejsze plony – na rozsadę siejemy je w połowie kwietnia, zaś bezpośrednio do gruntu nasiona mogłyby trafić najwcześniej w pierwszych dniach maja. Bardzo popularnym warzywem na rozsadę jest także sałata. 

warzywa na zimę

Marchew, pietruszka, buraczki, rzodkiewka to typowe warzywa na bezpośredni siew do gruntu, choć zdarzało mi się siać pietruszkę na rozsadę, podobnie jak buraczki, i całkiem nieźle się to udawało. 

W tym sezonie planuję zrobić rozsadę pasternaku.

To się przyda do rozsady

Teoretycznie do przygotowania rozsady wystarczy odrobina ziemi, pojemniki, w których będziemy uprawiać rośliny, nasiona i konewka. Jednak jest kilka sprzętów, które sprawią, że praca przy rozsadzie będzie przyjemniejsza. 

  • ziemia: najlepsza będzie ta przeznaczona do rozsady. Ma delikatną, pulchną strukturę, dzięki której roślinom łatwiej wykiełkować, a nadmiar wody sprawnie wydostaje się z pojemnika.
  • perlit: użyj go, jeśli ziemia ma zbyt zbitą strukturę – ułatwi jej rozluźnienie
  • pojemniki: u mnie najlepiej sprawdzają się wielodoniczki z kuwetą i szklarenką w zestawie. Mają wszystko, co potrzebne roślinom w fazie kiełkowania.
    Na czas pikowania (o tym w kolejnym wpisie) wybieram pojemniki P9 lub małe doniczki odzyskane po roślinnych zakupach. Warzywa, które potrzebują więcej miejsca na korzenie przesadzam jeszcze raz, do plastikowych kufli na piwo.

Upewnij się, że pojemniki, do których siejesz i sadzić rośliny mają otwory, którymi nadmiar wody przy podlewaniu wydostanie się na zewnątrz

  • tacki/kuwety na doniczki: solidne kuwety to inwestycja, ale jeśli wybierzesz dobrze, posłużą Ci latami i docelowo pozwolą oszczędzić. Kuwety z cienkiego plastiku łatwo się wyginają, przez co powstają w nich otwory i woda łatwo wycieka, dodatkowo trudno na nich przenosić rośliny np. do hartowania
  • kuweta do przesadzania roślin: to może być specjalna kuweta lub solidne pudło, miska lub skrzynka. Potrzebujesz pojemnika, do którego z łatwością wsypiesz ziemię i np. zmieszasz z perlitem, a także łatwo po nią sięgniesz przy siewie i przesadzaniu
  • znaczniki: zwykle zapominam, co posiałam 5 minut po tym, jak to zrobię, dlatego znaczniki to u mnie podstawa. Opisuję na nich nie tylko, jakie warzywo siałam, ale też nazwę odmiany

Doniczek, znaczników i kuwet używam latami. Staram się dbać o nie tak, by służyły mi jak najdłużej. Nie trzymam ich na słońcu, od którego plastik robi się kruchy. Wiosną dokładnie je myję i dezynfekuję roztworem alkoholu.

  • mała łopatka: dobrze sprawdzi się też wąska szpatułka, widelec, czy patyk. Potrzebujesz czegoś, czym łatwo podważysz rośliny do przesadzania lub zrobisz dołek w ziemi
  • spryskiwacz i konewka: spryskiwacz przyda się na etapie siewu, by zwilżać powierzchnię ziemi; konewka do podlewania roślin, gdy będą już ciut większe
  • żółte tabliczki lepowe: w pokoju z rozsadą wcześniej czy później zamieszkają ziemiórki, które kochają wilgotną ziemię. Tabliczki zwabią je kolorem, a lep nie pozwoli im odlecieć
  • dobre miejsce: rozsada potrzebuje go naprawdę sporo, szczególnie, gdy masz apetyt na dużo warzyw. Wybierz jasny, widny parapet, w pomieszczeniu, w którym temperatura nie spada poniżej 18 stopni. Jeszcze lepiej sprawdzi się blat z lampami do doświetlania
  • mata grzewcza: wiele lat radziłam sobie bez niej, a w tym roku doceniam jej zalety! Nasiona bakłażanów i papryk po ustawieniu na macie grzewczej już następnego dnia pokazały kiełki!
  • lampy do doświetlania: im wcześniej zaczynasz przygotowanie rozsady, tym bardziej Ci się przydadzą. W lutym i na początku marca naturalnego światła, nawet na najjaśniejszym parapecie, jest trochę mało, bo dzień jest krótki.
    Lampy pozwolą Ci wydłużyć czas, w którym Twoja rozsada będzie się pławiła w świetle. Ja doświetlam moją rozsadę 10-12h dziennie.

W tym roku mój kącik na rozsadę wzbogaciłam o bardzo praktyczne rozwiązanie: regał z wąskimi, ażurowymi półkami, do których z łatwością zamontowałam lampy do doświetlania. Ich wymiar odpowiada szerokości kuwet, na których ustawiam doniczki. Dzięki temu zyskałam dodatkową, wcześniej niewykorzystaną, przestrzeń na rośliny. 

W kolejnym artykule opisuję dalsze etapy prac przy rozsadzie – siew, pikowanie, hartowanie i przenoszenie rozsady do gruntu.

AD06AC5E-B948-4B00-B6EE-4DB112125C0A

Rozsada: siew i opieka

Czas przygotowywania rozsady należy do jednych z moich ulubionych w ciągu roku. Zanim się za to zabieram, przygotowuję kącik, w którym sieję, przesadzam i opiekuję się moją rozsadą. Staram się zgromadzić wszystkie potrzebne sprzęty, by mieć je pod ręką. O tym czego używam do rozsady pisałam w poprzednim artykule. 

A potem… Ustawiam kuwetkę z ziemią obok wielodoniczki i napełniam ziemią kolejno wszystkie komórki. Delikatnie uciskam ziemię, w efekcie każda komórka wielodoniczki napełniona jest do ok. 2/3 wysokości. Dobrze spryskuję ją wodą, by kiełkujące nasiona od razu miały sporo wilgoci.

Pora sięgnąć po nasiona

Teraz najważniejszy moment – siew. W zależności od tego, co sieję, do wielodoniczki wrzucam po 3-5 nasion. W przypadku selera, którego nasiona są mikroskopijne, ziarenek jest pewnie więcej, w przypadku dyni, której nasiona są duże, nie więcej, niż dwa.

Po wysianiu jeszcze raz spryskuję powierzchnię wodą i przysypuję cienką warstwą ziemi i… znów spryskuję. Ziemia powinna być wilgotna. Etykietkami oznaczam co posiałam w każdej doniczce, inaczej szybko o tym zapominam.

Uwaga! Seler do kiełkowania potrzebuje światła, jego nasion wyjątkowo nie przysypujemy. Z kolei warzywa dyniowate – dynie, cukinie, ogórki – sieję nie do wielodoniczek, ale od razu do doniczek P9, bo nie lubią przesadzania.

Wielodoniczki okrywam miniszklarenką (przezroczystą osłonką, która utrzymuje wilgoć i podnosi temperaturę) i ostawiam w widne miejsce. Kuwetek z doniczkami P9 nie okrywam od góry, ale te warzywa wysiewam dopiero od połowy kwietnia, gdy jest cieplej. 

Jak opiekować się rozsadą 

Gdy tylko spod ziemi zaczynają wychylać się kiełki lub od razu po wysiewie tace wędrują pod lampy do doświetlania. Jeśli ich nie masz, ustaw rozsadę w możliwie najbardziej widnym miejscu. Zapewnij jej dobrą temperaturę, 21 stopni będzie optymalne dla większości roślin.  Sałata, cebula wolą trochę mniej, więc wybierz dla nich chłodniejszy parapet lub, jeśli pogoda na to pozwala (nie ma przymrozków), po skiełkowaniu przenieś je do szklarni. 

Co jakiś czas staraj się wietrzyć pokój z rozsadą, ale bądź bardzo ostrożny, by zimne powietrze z okna nie przemroziło roślin, bo uszkodzenia mogą być nieodwracalne. Jeśli nie masz możliwości otwierania okna, codziennie na chwilę włączaj roślinom wentylator. Pilnuj też, by powietrze w pokoju nie było zbyt suche, w tym pomoże wilgotna ścierka na kaloryferze. 

Jedna z teorii mówi, że rośliny poruszane powietrzem (lub głaskane ręką po czubkach) rosną zdrowsze i bardziej krępe.

Pamiętaj o podlewaniu, ziemia powinna być stale wilgotna, ale nie mokra, a tym bardziej nie ociekająca wodą. Lepiej podlewać częściej, a po trochu. Zanim pojawią się kiełki, można powierzchnię ziemi tylko spryskiwać.

Podlewając już skiełkowane rośliny uważaj, by nie zmoczyć liści, bo wiele roślin tego nie lubi, a mokre liście plus duża ilość światła może skończyć się oparzeniem rośliny. Świetnie w podlewaniu pomagają szczelne tacki/kuwety, na których ustawiamy wielodoniczki lub doniczki. Wystarczy nalać do nich wody, a ziemia sama nasiąknie.

Przy kiełkowaniu nad powierzchnią ziemi jako pierwsze pokazują się liścienie – mają charakterystyczny dla danej rośliny kształt, podłużny, owalny lub sercowaty. Dopiero spomiędzy nich wychodzą liście właściwe, o kształcie już typowym dla danej rośliny. Gdy się pojawią jedna lub dwie pary takich liści, pora dać roślinom więcej miejsca i świeżą ziemię, przesadzając do indywidualnych doniczek. Ten proces nazywa się pikowaniem.

Pikujemy rozsadę

Trzymając za liść delikatnie podważ roślinę i umieść w doniczce wypełnionej ziemią. Nie wyciągaj jej na siłę, bo w ten sposób najprawdopodobniej uszkodzisz korzenie. Postaraj się posadzić jak najgłębiej, aż po liścienie. Większość roślin z rozsady to toleruje lub nawet lubi – pomidory i bakłażany sadzone głębiej wypuszczą na całej długości zakopanej łodygi dodatkowe korzonki, stabilizując roślinę i zapewniając dodatkowe narzędzia do poboru składników odżywczych. 

Przy okazji pikowania możesz pozbyć się nadmiaru roślin. Zostaw najzdrowsze, najdorodniejsze rośliny, te słabe wyrzuć na kompost. Mi niestety nigdy się to nie udaje i zostawiam wszystkie rośliny, które skiełkowały.

Niewykluczone, że rośliny będą potrzebowały kolejnego przesadzenia, albo nawet dwóch, będzie to zależało od tempa ich wzrostu i wysokości. Jeśli są wysokie, nieproporcjonalne do doniczki, a korzenie się w niej cisną lub wychodzą na zewnątrz dolnymi otworami doniczki, daj im większy pojemnik. 

Nawożenie

Rośliny, które spędzają dużo czasu na rozsadniku, będą najprawdopodobniej potrzebowały delikatnego nawożenia. Trzeba być z tym ostrożnym, bo rozsada rośnie w małych pojemnikach, niektóre ziemie zawierają nawóz i łatwo rośliny przenawozić i poparzyć. Świetnie sprawdzą się nawozy organiczne, które ja zaczynam stosować ok 2-3 tygodni po pikowaniu roślin, stosując podwójne do zaleconego na opakowaniu rozcieńczenie. 

Hartowanie

Gdy na dworze robi się ciepło, a termin przeniesienia rozsady do gruntu powoli się zbliża (w Polsce przyjmuje się, że ryzyko przymrozków mija ok. 15 maja, choć wiosny 2020 i 21 pokazały, że niekoniecznie), zaczynam hartować moje rośliny, czyli przyzwyczajać je do warunków zewnętrznych. Wynoszę je na zewnątrz i zostawiam tam codziennie na odrobinę więcej czasu. Staram się wybrać dla nich miejsce osłonięte od wiatru i szczególnie w pierwszych dniach, dodatkowo cieniuję je delikatną flizeliną, żeby słońce nie poparzyło listków. 

Rozsadę warzyw ciepłolubnych – pomidorów, papryk, bakłażanów, dyniowatych hartuję od pierwszych dni maja, jeśli tylko temperatura na zewnątrz na to pozwala (nie jest zimno). Znacznie wcześniej, bo już w kwietniu, do nieogrzewanej szklarni wyprowadzam rozsadę cebuli, kalarepy, kapusty, selera, pora czy kwiatów znoszących chłód, bo te rośliny idą do gruntu zwykle już nawet w połowie lub pod koniec kwietnia albo w pierwszych dniach maja. 

Zahartowane rośliny można przesadzić do gruntu lub szklarni i czekać na plony. 

Rozsada na jesień i zimę

A jeśli planujesz jesienną uprawę warzyw, to pod koniec czerwca i w lipcu możesz zacząć myśleć o przygotowaniu rozsady na jesienny i zimowy zbiór. Ziemia w tym czasie jest zbyt ciepła dla wielu nasion, na młode rośliny czekają zastępy ślimaków, a przygotowanie rozsady w osłoniętym, chłodnym miejscu, pozwoli Ci mieć gotowe rośliny do wysadzenia, gdy tylko na rabacie zwolni się miejsce. 

Przygotowanie własnej rozsady to ciężka praca i spory obowiązek, ale też ogromna satysfakcja. Myśl, że rośliny, które masz w sowim ogrodzie znasz od ziarenka, daje niezwykłą radość z ich uprawy. Dla mnie przygotowanie opieka nad rozsadą to jeden z ulubionych momentów w roku. Jeśli jednak nie masz na to czasu albo ochoty, nie martw się! Rozsadę wielu warzyw można kupić w lokalnych sklepach ogrodniczych lub na bazarach. 

IMG_6351

Jak zorganizować warzywnik

Sposobów na organizację warzywnika jest całe mnóstwo. To, na jaki się zdecydować, zależy od wielkości powierzchni, jaka możesz przeznaczyć pod uprawę warzyw. Jeśli mieszkasz w bloku, czy kamienicy, naturalnym rozwiązaniem jest uprawa w doniczkach na balkonie. Natomiast jeśli dysponujesz kawałkiem terenu, warto postawić na rabaty gruntowe.

Każde z tych rozwiązań ma swoje plusy i minusy.

Rabaty gruntowe

Większość osób, wyobrażając sobie warzywnik, widzi jego tradycyjną formę – proste rabaty na poziomie gruntu, poprzecinane siecią ścieżek. Taka jego organizacja jest najprostszą, najłatwiejszą i najtańszą formą.

Stworzenie tego typu warzywnika wymaga jedynie przygotowania miejsca: zdjęcia darniny, przekopania gruntu, wytyczenia rabat i ścieżek. Przy tej okazji warto też zbadać ph gleby i poprawić jej jakość: jeśli jest zbyt zwięzła, rozluźnić ją nieco piaskiem; jeśli zbyt piaszczysta, wymieszać z gliną.

Ponieważ większości roślin w warzywniku najlepiej jest w glebie o ph zbliżonym do neutralnego, glebę kwaśną dobrze jest odkwasić stosując np. nawozy wapniowe. Trzeba jednak pamiętać, że popularne w jagodniku borówki amerykańskie, jagody kamczackie czy żurawina wymagają gleby kwaśnej.

Wytyczając grządki warto zachować rozsądek pod względem ich rozmiaru. Dostęp do dużej powierzchni będzie utrudniony, dlatego optymalnie, aby grządki miały 1,2-1,5 m szerokości i 2-3 m długości.

Ogromną zaletą grządek gruntowych jest lepsze zatrzymywanie wilgoci, dostęp roślin do macierzystego gruntu i łatwość pielęgnacji. Minusem jest większa podatność na zachwaszczenie i konieczność ciągłego schylania się przy pielęgnacji, czy zbiorze plonów.

A może skrzynie?

Innym popularnym rozwiązaniem jest organizacja warzywnika w skrzyniach. Mogą one mieć wysokość od kilkunastu centymetrów do nawet 0,5-0,6 m. Wyższe zdecydowanie łatwiej pielęgnować.

Podobnie jak rabaty gruntowe skrzynie nie mogą być zbyt duże, by łatwiej było pielęgnować uprawiane w nich rośliny. Optymalne wymiary to 1,2-1,5 m szerokości i 2-3 m.

Do konstrukcji skrzyń można wykorzystać różne materiały: drewno, blachę, wodoodporne płyty, a nawet betonową wylewkę. Można sięgnąć po nowe materiały lub te z recyklingu. Tu ograniczeniem jest jedynie wyobraźnia.

Ważną kwestią jest kolejność warstw wypełniających skrzynie. W niskich wystarczy, by była to ziemia, w wyższych warto zastosować od spodu siatkę chroniącą uprawy przed gryzoniami, następnie warstwę gałęzi, przekompostowanych liści lub odpadków zielonych, obornika oraz odpowiednio grubą warstwę ziemi.

Konstruując skrzynie warto od razu wyposażyć je w prosty system nawadniania kropelkowego, bo ziemia w nich przesycha zdecydowanie szybciej. Dobrze sprawdzają się także różnego rodzaju ściółki. Wielkim plusem skrzyń jest łatwość pielęgnacji warzyw (mniej schylania) oraz fakt, ze rośnie w nich zdecydowanie mniej chwastów.

Kopce bliżej natury

Rozwiązaniem łączącym dwa poprzednie jest warzywnik w formie kopców. Jego warstwy są podobne jak te ze skrzyń, jednak kopce nie są w żaden sposób ograniczone obudową, są związane z macierzystym gruntem. To rozwiązanie bardzo bliskie naturze, wykorzystujące naturalne zasoby, jakie mamy na działce. Warstwy powoli ulegają rozkładowy dostarczając roślinom składniki odżywcze. Niestety, szczególnie w pierwszym roku kopce mogą przesychać, stąd zalecane jest ich ściółkowanie.

Ogród w doniczkach

Właściciele balkonów i tarasów też mogą mieć własny warzywnik. Wystarczy postawić kilka donic lub pojemników, wsypać do nich ziemię i gotowe. Niezależnie na jakie rozwiązanie się zdecydujecie, kluczowe, by pojemnik miał odpływ, inaczej rośliny mogą zagniwać, szczególnie przy dużej ilości opadów lub obfitym podlewaniu.

Dobierając donice trzeba uwzględnić rozmiar, jaki mają warzywa, gdy urosną. Nie ma szans na wyhodowanie dorodnej marchewki w pojemniku o głębokości 10 cm. Są jednak specjalne, kuliste odmiany, które w takim naczyniu świetnie się sprawdzą. W sklepach warto szukać nasion właśnie odmian do donic, ale nie ma potrzeby ograniczać się wyłącznie do takich. Przy zapewnieniu odpowiedniego pojemnika, na balkonie można uprawiać w zasadzie wszystkie warzywa.

Uprawa w pionie

Na rynku coraz łatwiej dostępne są także systemowe rozwiązania do upraw wertykalnych. Można w nich uprawiać np. poziomki, czy truskawki, sałatę i szczypiorek i różnego rodzaju zioła. Te pojemniki są dosyć małe i nie jestem przekonana czy łatwo będzie w nich uprawiać warzywa, jednak warto próbować. Co ziół, nie mam najmniejszych wątpliwości, że się uda. To świetny sposób na wykorzystanie pionowych przestrzeni.

Jakie rozwiązanie na organizację warzywnika wybrać? Mnie najbliższa jest uprawa w gruncie i w skrzyniach, jednak uprawiam też wiele warzyw w donicach. I taki miks rozwiązań w mojej ocenie sprawdza się najlepiej.  

szklarnia

Jaką szklarnię wybrać

Mówiąc o szklarni najczęściej mamy na myśli jedno z trzech dostępnych na rynku rozwiązań. Pierwsze, od którego pochodzi to słowo, to „właściwa” szklarnia, jak sama nazwa wskazuje zbudowana ze szkła. Drugie rozwiązanie to „szklarnia” z zastępującego szkło poliwęglanu. A trzecie to tunel foliowy.

Każde z tych rozwiązań ma swoje zalety i wady. Zasadniczo różnią się trwałością, wyglądem i ceną. Ważną kwestią jest również łatwość montażu.

Jestem fanką rozwiązań poliwęglanowych, od lat takie właśnie stosuję w moim ogrodzie (na końcu tłumaczę dlaczego). Postaram się jednak opisać wszystkie czynniki, które analizowałam dokonując ostatecznego wyboru, przyglądając się zarówno tunelom foliowym, jak i szklarniom.

Estetyka

Tradycyjne szklarnie, wykonane ze szkła, są piękne. Zdecydowana ich większość wygląda bardzo estetycznie, są prawdziwą ozdobą ogrodu. Jeśli zatem twój ogród jest mały i szklarnia będzie „na widoku” warto pomyśleć o jej wyglądzie, bo taki gabaryt trudno będzie zamaskować.

Poprawnie wyglądają też szklarnie z poliwęglanu. Mają różne kształty i rozmiary, więc łatwo znaleźć właściwy do każdego ogrodu i miejsca. Na rynku dostępne są też rozwiązania z dwuspadowym dachem, w klasycznym kształcie, które są schludne i trwałe, a jednocześnie łudząco podobne do szklarni tradycyjnych.

Tzw. tunele foliowe również zdarzają się w klasycznym kształcie z dwuspadowym dachem, na metalowej konstrukcji, ale to rozwiązanie najmniej trwałe. Jak bardzo byśmy się nie starali, folia pod wpływem zmiennych warunków atmosferycznych, czy zalegającego śniegu, będzie się mniej lub bardziej wypaczać. Typowe tunele foliowe, te o zaokrąglonym dachu, nie są może wybitnie estetyczne, jednak całkiem funkcjonalne.

Estetyka:

  • szkło: 3 punkty
  • poliwęglan: 2 punkty
  • folia: 1 punkt

Stabilność

Tu wszystko zależy od jakości montażu. Wiele szklarni szklanych sprzedawanych jest obecnie bez fundamentów lub z tzw. bazą fundamentową. I tu kluczowe jest właściwe przygotowanie terenu. Mimo ilości pracy sugerowałabym jednak wylanie fundamentów lub solidne ustabilizowanie podstawy. Na niestabilnej podstawie szkło, nawet przy niewielkich ruchach ziemi podczas zmian pór roku, czy obfitych opadów, może łatwo pękać. Obserwujemy to u naszych sąsiadów.

Rozwiązania fundamentowe do samodzielnego montażu pozwalają oszczędzić, ale trzeba bardzo starannie przyłożyć się do instalacji. Szkło wybacza zdecydowanie mniej, niż inne rozwiązania. Ze względu na ciężar szkła, konstrukcja takiej szklarni zwykle jest solidna, metalowa, a zatem też cięższa.

Podobnie wygląda sytuacja ze szklarniami poliwęglanowymi. Poliwęglan trudniej uszkodzić niż szkło, jednak od tego, jak solidny fundament dostanie taka konstrukcja, zależy jak długo będzie nam służyć.

Świetnym, prostym rozwiązaniem są grube belki połączone ze sobą, dobrze wypoziomowany fundament z krawężników lub fundament lany. Bez takiej podstawy lekki poliwęglan, szczególnie bazujący na konstrukcji aluminiowej, może odlecieć wraz z silniejszym wiatrem. Wybierając szklarnię z poliwęglanu warto też zwracać uwagę na to, z czego wykonana jest konstrukcja. Najbardziej stabilnym i trwałym rozwiązaniem będzie ocynkowana stal.

Tunel foliowy rzadko wyposażony jest w dodatkową bazę fundamentową, dzięki temu może wydawać się łatwiejszy w montażu. Jednak dołączane do niego metalowe szpice nie są w stanie utrzymać konstrukcji na miejscu w przypadku silniejszego wiatru.

Konstrukcja tunelu foliowego najczęściej wykonana jest z lekkiego plastiku, całość jest dosyć „chybotliwa”. Taki tunel należy dobrze przymocować, dobrym rozwiązaniem jest fundament z krawężników lub drewnianych bali. Pokrycie niestety trzeba będzie zmieniać co 3-5 lat, bo łatwo się uszkadza i matowieje.

Stabilność:

  • szkło: 2 punkty
  • poliwęglan: 2 punkty
  • folia: 1 punkt

Cena do jakości i powierzchni upraw

Analizując ten obszar porównałam ceny rozwiązań o jak najbardziej zbliżonych rozmiarach. Cena szklarni ze szkła o rozmiarze 2,5 na 4,5 m to ok. 5 tys. zł. Ten sam wymiar w poliwęglanie to koszt ok. 2 tys. zł, a w przypadku tunelu foliowego ok. 400 zł. Foliak jest zatem znacząco tańszy, ale też mniej trwały. To oznacza, że będziemy zmuszeni wymieniać go częściej, w dłuższej perspektywie koszty zatem wzrosną.

Cena do jakości i powierzchni upraw

  • szkło: 2 punkty
  • poliwęglan: 3 punkty
  • folia: 2 punkty

Światło, ciepło, przewietrzanie

Najwięcej światła, którego rośliny potrzebują do życia, przepuści szkło. Przewietrzanie zależy od zastosowanych rozwiązań i konstrukcji szklarni, ale jeśli wybierzesz model z podwójnym okienkiem lub dużymi drzwiami, najlepiej z dwóch stron, zapewnisz roślinom optymalne warunki.

Niektóre modele szklarni wyposażone są w specjalne automatyczne systemy, dzięki którym okienka otwierają się, gdy temperatura zaczyna wzrastać do pewnego poziomu.

Poliwęglan porysuje się nieco szybciej niż szkło, bo jest bardziej miękki, jednak to nie będzie problem, który pojawi się szczególnie szybko. Cała reszta – podobnie jak w szklarni.

Jeśli wybierzesz model (jak mój pierwszy) jedno okienko i drzwi, z przewietrzaniem łatwo nie będzie. Poliwęglan daje jednak większą możliwość wyjęcia np. jednej ze ścianek naprzeciwko drzwi, a wówczas cyrkulacja powietrza jest lepsza, co obniża ryzyko rozwoju chorób. Systemy automatycznego otwierania okien są również dostępne w niektórych modelach poliwęglanowych.

Tunele foliowe niszczą się najszybciej, bo folia jest najbardziej elastyczna i najmniej trwała. Pokrycie i tak trzeba będzie wymieniać co kilka lat. Tunele, w zależności od modelu, wyposażone są w różne otwory ułatwiające przewietrzanie, a większe modele mają drzwi z dwu stron.

Światło, ciepło, przewietrzanie

  • szkło: 3 punkty
  • poliwęglan: 3 punkty
  • folia: 2 punkty

I jak tu wybrać?

Podsumowując tę autorską klasyfikację, dokładnie tyle samo punktów – po 10 – zdobywa szkło i poliwęglan, 6 przypada natomiast tunelom foliowym. Ale!

Warto pamiętać, że każdy z nas kieruje się zupełnie innymi czynnikami podejmując decyzję o zakupie osłon na warzywa. Dla mnie priorytetem była trwałość, cena i rozmiar. Chciałam poprawić warunki uprawy pomidorów, móc pomieścić tam jak najwięcej roślin, a jednocześnie nie wydać na to majątku. Dlatego zdecydowałam się na poliwęglan.

Gdybym jednak stawiała szklarnię w ogrodzie przydomowym, szczególnie w części widocznej z okien domu, wybrałabym szkło. Z kolei osoby, które nie są przekonane, czy na poważnie chcą rozpocząć przygodę w ogrodnictwem, albo nie chcą wydać zbyt dużo na szklarnię, na pewno będą zadowolone z tunelu foliowego.  

Mam nadzieję, że uda Ci się wybrać wymarzoną szklarnię dla swoich upraw!

warzywa w donicach

Sprawdzone warzywa do pojemników

Nigdy nie uważałam się za eksperta od uprawy pojemnikowej, choć moja przygoda z warzywnikiem zaczęła się właśnie od donic i warzywnika na balkonie. Także teraz dwa nasze warzywniki zlokalizowane na dachu i tarasie są wyposażone w duże donice (skrzynie) i to właśnie w nich uprawiamy pomidory, bakłażany, cebule papryki i cukinie.

Ten sezon jednak mocno otworzył mi oczy, jeśli chodzi o warzywa w donicach. Przygotowując rośliny do ekspozycji w warzywniku pokazowym na lubelski festiwal In Garden posadziłam je właśnie w doniczkach, żeby potem móc bez problemu przetransportować na samo wydarzenie.

Jestem zaskoczona jak zdrowo rosną.

Tu warto podkreślić dwie rzeczy:

  • rośliny w donicach powinny regularne dostawać podlewanie (niemal codziennie, bo ziemia bardzo szybko przesycha) oraz dostosowane do swoich potrzeb nawożenie, bo przy tak częstym podlewaniu składniki odżywcze bardzo łatwo się wypłukują
  • donica donicy nierówna, jedne warzywa poradzą sobie w małej doniczce, inne bedą potrzebowały głębokiej, jeszcze inne takiej naprawdę dużej. Decydując się na rozmiar spróbuj wyobrazić sobie wielkość docelowej rośliny i dobierz jej taką doniczkę, by warzywa, które będziesz w niej uprawiać czuły się tam dobrze.

Jakie warzywa radzą sobie w donicach?

  • pomidory: regularnie podlewane i nawożone rosną nie gorzej niż te, które uprawiam w wielkich skrzyniach na tarasie
  • bakłażany: mam je w doniczkach od kilku lat i pierwsze owoce pojawiły się właśnie na roślinach uprawianych w pojemnikach
  • papryki: te w doniczkach owocują równie dobrze, jak krzaczki posadzone w gruncie
  • selery: na razie wykształcają głównie liście, a bulwa nie jest spektakularnej wielkości, ale cały czas jej obwód się powiększa
  • pory: są mniejsze niż te z gruntu, ale i tak to całkiem dorodne rośliny
  • ogórki: mam je w sporych donicach, do każdej wsadziłam po trzy sadzonki i codziennie zbieram kilka ogóreczków
  • cukinie: doskonale rosną i owocują w średniej wielkości i dużych donicach
  • dynie: mam je w dużych donicach i już cieszę się z pierwszych owoców
  • jarmuże: są niższe, niż siane w tym samym czasie rośliny rosnące w gruncie, ale i tak wytwarzają całą masę dorodnych liści
  • kapusty fioletowe: ich purpurowe rozety są prawdziwą ozdobą warzywnika; sadzone w maju do donic, pod koniec lipca zaczęły formować się w główki
  • kukurydza: kolby są mniejsze, niż te u roślin gruntowych, ale za to liście zdobią warzywnik
  • fasola: zarówno szparagowa niska, jak i tyczna doskonale radzą sobie w donicach; im wyższa roślina, ty większy powinien być pojemnik
  • buraczki: jedyne, na co trzeba uważać to rozmiar donicy; ważne, żeby dawał swobodę rozrastającym się korzeniom
  • marchew: jeśli wybierzemy standardową odmianę, donica musi być odpowiednio głęboka, odmianie o okrągłych korzonkach wystarczy płytsze naczynie
  • sałata: można siać tę na listki, albo pikować do donic gotową rozsadę

Niesamowite, jak wiele warzyw można uprawiać w doniczkach, prawda?

Donice doskonale sprawdzą się także na ogródek ziołowy. Zioła w większości znoszą dosyć ostre warunki i donice zapewniają im ich aż nadto. Dodatkowo, taki doniczkowy zielnik łatwo przenosić, zdobiąc nim ogród w takim miejscu, na jakie akurat mamy ochotę.

ogród kwiatów ciętych

Ogród kwiatów ciętych

Zawsze lubiłam kwiaty. W dzieciństwie zrywałam je z przydomowego ogródka i bawiłam się w komponowanie bukietów, które rozstawiałam w swoim pokoju. Dzbanki, dzbanuszki, filiżanki i kubki wypełniałam kolorami. Z niemal każdego spaceru wracałam z choćby kilkoma kwiatami, gałązką przebarwiającej się jesienią winorośli albo naręczem rumianków z pobliskich pól.

Niestety, w przydomowym ogrodzie brakuje mi miejsca na kwiaty, szczególnie na te jednoroczne. Rabaty są już wypełnione do granic możliwości, a żywopłoty, które przez lata się rozrosły, dają sporo cienia. Większość kwiatów na bukiety takich warunków nie lubi. A tych kwiatów, które już tam rosną, jakoś szkoda ścinać.

Przypadek, który tak często rządzi życiem i tym razem nam pomógł. Sąsiadka chciała pilnie sprzedać działkę na ROD niedaleko nas. Super tanio! Zapytała, czy ktoś z naszych znajomych nie byłby zainteresowany, ale zanim daliśmy znać znajomym, sami się zdecydowaliśmy na zakup, traktując go trochę jak „inwestycję”, która przy okazji da nam trochę plonów w postaci warzyw.

Planując zimą układ rabat doznałam olśnienia 😉 Przecież część rabat mogę przeznaczyć na kwiaty do bukietów! Jest tyle gatunków, które chciałabym mieć, a na ROD miejsca jest mnóstwo.

I tak pomiędzy grządkami z selerami, ogórkami i kukurydzą pojawiły się lewkonie, lwie paszcze, kosmosy, astry, zatrwiany, floksy drummonda, aminki, marchewki i wiele innych. Tnę je bez żalu, bo na ROD bywam tylko przez chwilę co jakiś czas (zwykle kilka razy w tygodniu).

Jak zaplanowałam rabaty?

Mój ogród kwiatów ciętych zorganizowałam w podwyższonych grządkach, bo ziemia na ROD jest fatalna, to zbita, twarda jak skała glina. Część najwyższych roślin, jak kosmosy, mieczyki, aminki i dzika marchew rośnie w gruncie przy obrzeżach działki.

Chciałam, żeby rośliny rosły blokami, dzięki czemu łatwiej mi je podpierać – obok siebie rosną kwiaty o takiej samej wysokości i pokroju, nie zacieniają się, nie dominują jedne nad drugimi. Żeby rozłożyć nieco akcenty w ogródku, nasadzenia tych samych kwiatów podzieliłam na części, rozmieszczone w różnych miejscach.

I tak, rabata z lewkoniami, które kwitły najwcześniej, była w trzech miejscach, dzięki czemu akcent kolorystyczny rozłożony był na trzy różne punkty, a nie skupiony w jednym. Podobnie zrobiłam z astrami, zatrwianami, ostróżkami i lwimi paszczami, których mam dużo. Floksy drummonda i skabiozy mam tylko na jednej rabacie, podobnie jak cynie. Sadząc je wybrałam jednak takie rabaty, które będą kwitły w innym terminie niż sąsiadujące do nich.

Dla urody ogródka i bukietów starałam się dobierać kwiaty kolorystycznie tak, żeby ładnie się ze sobą komponowały. W tym roku to odcienie brzoskwiniowe, ceglane, biel i zgaszone róże.

Jesienią planuję powiększyć rabaty gruntowe i dobrze przygotować ziemię w nich, by jednorocznym gatunkom rosło się w nich dobrze. Już wiem, że w kolejnym sezonie chcę zdecydowanie więcej kwiatów.

Jakie kwiaty posadziłam?

Wybierałam gatunki, które jak najdłużej postoją w bukietach. Jako pierwsze zakwitły lewkonie, którym bardzo szybko towarzystwa zaczęły dotrzymywać floksy drummonda. Kolejne były kosmosy, aminki, zatrwiany i lwie paszcze. Przy domu, od początku lata, rabaty warzywne pięknie zdobiły nagietki, a na rabatach kwiatowych wygodnie rozgościła się orlaya. Mam nadzieję, że będzie się rozsiewać sama i już na zawsze zostanie w naszym ogrodzie. Na początku lipca pierwsze kwiaty zaczęły pokazywać ostróżki jednoroczne i cynie. Astry, które lubią krótsze dni z kwitnieniem czekają na późne lato.

W ogrodzie kwiatów ciętych mam jeszcze mieczyki, żurawki i przywrotniki, które świetnie sprawdzają się w roli wypełniaczy bukietów.

Kiedy siałam kwiaty na bukiety?

Najwcześniej, w połowie lutego, posiałam kwiaty, które nieźle znoszą chłód, oznaczane często jako „hardy annuals”. Po skiełkowaniu przeniosłam je do nieogrzewanej szklarni, gdzie mieszkały aż do przeniesienia je w grunt w kwietniu. Groszki pachnące, lwie paszcze, lewkonie, skabiozy czy zatrwiany znoszą niewielkie przymrozki, jednak gdy tylko temperatura zbliżała się do zerwa solidnie je okrywałam.

Baldachowate aminki, orlaye i marchew, czy charakterystyczne dla naszych pól chabry i ostróżeczki, są nawet bardziej odporne, kilkanaście stopni na minusie też nie powinno im zaszkodzić. Te kwiaty można też siać bezpośrednio do gruntu pod koniec lata, wiosną szybciej wystartują.

Kolejne wysiewy zrobiłam pod koniec marca, wtedy na rozsadnik poszły kosmosy, astry, cynie, tytoń i słoneczniki. Po skiełkowaniu tacki z siewkami też poszły do nieogrzewanej szklarni, jednak w ich przypadku jeszcze dokładniej pilnowałam temperatury i jak tylko spadała zabierałam je na noc do garażu. Te kwiaty można też wysiać bezpośrednio do gruntu w maju.

Na wiośnie moje wysiewy się nie skończyły. Na przełomie czerwca i lipca posiałam rozsadę kwiatów dwuletnich i bylin przydatnych do bukietów. Na rozsadnik poszły naparstnice, łubiny, goździki brodate, krwawniki i złocienie morowa.

Jakie kwiaty sprawdziły się najbardziej

U mnie głównym kryterium pozytywnej oceny jest czas, jaki kwiaty dadzą radę dobrze prezentować się w wazonie. I tu trochę negatywnie zaskoczyły mnie lewkonie, które na szczęści bronią się urodą. Mają jednak dwa zasadnicze minusy. Nawet jeśli na opakowaniu nasion widać piękne, pełne kwiaty wcale nie znaczy, że wszystkie sadzonki będą pełne. W ramach jednej odmiany lewkonia może mieć zarówno pełne, jak i pojedyncze kwiaty. Te pojedyncze są ok, pachną, ale nie są tak spektakularne jak te pełne. Jedna z moich rabat w ¾ była wypełniona kwiatami pojedynczymi.

Drugi minus lewkonii jest taki, że w wazonie spędzą maksymalnie 5 dni wyglądając przyzwoicie, ale już ok. 3 dnia, mimo codziennej wymiany wody, zaczynają dziwnie pachnieć. Jednak są tak piękne, że za rok z pewnością wysieję je znowu.

Pozytywnie zaskoczyły mnie floksy drummonda i lwie paszcze. Oba długo utrzymują świeżość w bukiecie, rozwijając kolejne kwiaty. Floksy są świetnym wypełniaczem bukietu, lwie paszcze budują jego strukturę. Obcinane wypuszczają boczne pędy, które pięknie zakwitają, dając nam dodatkowy, kwietny plon.

Astry, cynie i zatrwiany są bukietowymi długodystansowcami. Półtora tygodnia przetrwają bez problemu, jednak, trzeba pamiętać o regularnej wymianie wody i usunięciu wszystkich niepotrzebnych liści. Pod powierzchnią wody powinny się znajdować wyłącznie łodygi kwiatów. Bardzo długo w bukietach utrzymują się też złocienie.

Aminki, orlaye, kosmosy i marchew to doskonałe wypełniacze bukietów. Delikatnie się „sypią” ale i tak całkiem nieźle stoją w bukiecie. Przez tydzień wyglądają przyzwoicie. Podobnie wygląda sytuacja z groszkiem.

Ogród kwiatów ciętych już po pierwszym sezonie tylko zaostrzył mój apetyt. Chcę więcej! To niesamowita wygoda i komfort mieć pod ręką świeże kwiaty do ścięcia i to w takich ilościach, że można z nich tworzyć całe kompozycje. Do kwiatów, które siałam w tym roku dołączą ich kolejne odmiany, będzie też więcej dalii i piwonii. Planuję przenieść cebule kwiatowe z przebudowywanej rabaty przed domem, co dodatkowo zapewni mi materiał na bukiety wiosną.

Już dziś, w samym środku lata, cieszę się na kolejny sezon w naszym ogrodzie kwiatów ciętych.

C75E8DB7-0F7D-4C2A-89DE-E30E42A753CF

Tarta z cukinią

Cukinia jest niesamowicie uniwersalnym warzywem, doskonale sprawdza się zarówno w daniach wytrawnych, jak i deserach. Tego lata pokaże Wam kilka moich ulubionych sposobów na cukinie, a jeden z nich to pyszna tarta, wypełniona serem i kolorową cukinią. 

Właśnie dla  kulinarnego efektu – połączenia w daniach cukinii o różnym kolorze skórki, zawsze sadzę kilka odmian tego warzywa, w tym cukinię okrągłą, idealną do nadziewania. Do tarty wykorzystamy dwie średniej wielkości, podłużne cukinie w kolorze żółtym i zielonym. 

Potrzebujesz:

  • 4 jajek
  • 100 g masła
  • 200 g mąki
  • 2 średniej wielkości cukinie
  • 250 g serka śmietankowego (kanapkowy, mascarpone, ricotta, używałam nawet burraty)
  • 80 g żółtego sera (parmezan dodaje charakteru)
  • 100 g śmietany
  • sól, pieprz do smaku
  • łyżka oliwy z oliwek

Przygotowanie:

  • z posiekanego masła, mąki, jajka i szczypty soli zagnieć ciasto. Gdy będzie gładkie, uformuj kulę, owiń folią spożywczą i wstaw do lodówki na trzy kwadranse. 
  • cukinie pokrój w plasterki nie grubsze niż 0,5 cm. Posól i odstaw na ok. 10 min. Następnie osusz je ręcznikiem papierowym i krótko przesmaż na oliwie tak, żeby lekko zmiękły. Zdejmij z patelni i odłóż na talerz.
  • rozgrzej piekarnik do 180 stopni
  • ciasto wyjmij z lodówki, rozwałkuj i wyłóż nim formę do tarty. Piecz 10 min, aż będzie rumiane. Ostudź po wyjęciu z piekarnika. 
  • teraz pora na nadzienie. Zmieszaj serek śmietankowy i żółty ze śmietaną, trzema jajkami, szczyptą soli i pieprzem. 
  • część, nieco mniej niż połowę, nadzienia wylej na spód tarty. Rozłóż plasterki cukinii jeden obok drugiego, tak żeby nieco na siebie zachodziły. Na górę wylej pozostałą część nadzienia. 
  • piecz 40 minut w 180 stopniach. 
  • podając możesz posypać posiekaną natką pietruszki.

Smacznego!

sierpniowa zmiana w warzywniku

Sierpniowa zmiana w warzywniku

Sierpień jest dla mnie jak druga zmiana w warzywniku. Z jednej strony mamy już całkiem niezłe zbiory i warzywa w swojej najlepszej formie, z drugiej wiele roślin zdążyło już zmarnieć i teraz zajmują tylko miejsce na grządce. Pora zrobić mały remanent, by maksymalnie wykorzystać powierzchnię warzywnika.

Pozbądź się tego, co niepotrzebne

Ja za porządki na półmetku sezonu zabrałam się pierwszego sierpnia, w piękną upalną sobotę. Powietrze lekko pachniało dymem, wyraźnie dało się wyczuć, że jesień jest już za rogiem.

Ogarnięcie warzywnika zajęło mi dobrych dziesięć godzin, choć wcale nie był mocno zaniedbany. Przede wszystkim pozbyłam się chwastów, setki małych siewek rozpanoszyły się niemal wszędzie. Ich regularne usuwanie to nie tylko kwestia estetyki, ale także zapewnienie lepszych warunków do wzrostu dla warzyw. Kiedy muszą konkurować z chwastami o składniki odżywcze, rosną słabiej.

Druga ważna rzecz, to pozbycie się tych warzyw, które są chore, lub które nie przyniosą już oczekiwanego plonu. Tu trzeba się wyzbyć sentymentów, choć wiem, że to wcale niełatwe :). Kalarepa, która poszła w liście, sałata, która zakwitła, czy groszek cukrowy, który w zasadzie usechł powinny się znaleźć na kompostowniku lub w worku na frakcję zieloną, zamiast zajmować miejsce w warzywniku. Ja dokładnie uprzątnęłam miejsce po sałacie, kalarepie i pak-choi. Usunęłam resztki liści i korzeniu. Grządki nabrały świeżości i światła.

Pozbądź się chorych roślin

Wykopałam wszystkie ziemniaki z jednej ze skrzyń, w której rosła odmiana najwyraźniej mocno podatna na zarazę ziemniaka. Dla wielkości bulw te ziemniaczki spokojnie mogły jeszcze rosnąć, pozbyłam się ich jednak ze względów higienicznych; w tak zimny i deszczowy rok nie chcę dodatkowo podkręcać ryzyka zakażenia zarazą ziemniaka moich pomidorów, które i tak w tym sezonie nie mają łatwo.

Wykopane ziemniaki wysuszyłam w koszu i schowałam do zwykle ciemnego garażu, dodatkowo nakrywając szmatką, by nie zieleniały. Oczywiście ziemniaki, które po wykopaniu kilka dni stoją w garażu nie smakują tak rewelacyjnie, jak te świeżo wykopywane, ale i tak są o niebo lepsze od tych ze sklepu.

Pora na nowe

Na uprzątnięte miejsca w warzywniku trafiły nowe warzywa. To głównie sałata, kalarepa, pak-choi, kapusta pekińska i rzepa. Rozsadę przygotowałam sama w połowie lipca, ale ostatnio widziałam gotową na lokalnym bazarku, warto zatem sprawdzać.

Nie jest jeszcze za późno, by przygotować własną rozsadę, jednak warto się spieszyć. Gdybym nie przygotowała jej kilkanaście dni temu, z pewnością teraz (początek sierpnia) jeszcze podjęłabym ryzyko 🙂 Powodzenie w uprawie takich warzyw będzie zależało od pogody i ilości światła w ciągu dnia. Trzeba jednak pamiętać, że dni robią się coraz krótsze, pochmurne dni dodatkowo utrudniają temat.

Poza rozsadą do warzywnika trafiły też warzywa z siewu. Bezpośrednio do gruntu wysiałam marchewkę, pietruszkę, ogórki i koper. Te warzywa będą nam służyły w kuchni aż do później jesieni.

Odpoczywaj, analizuj, planuj

Sierpień to pełnia sezonu, moment, na który wszyscy ogrodnicy pracują od wczesnej wiosny. To pora obfitości i zbiorów. Doceń tę chwilę 🙂 ciesz się tym, co przynosi ogród, korzystaj z plonów i dziel się nimi z przyjaciółmi.

To też doskonały miesiąc, że by poprzyglądać się nieco warzywnikowi, przeanalizować sukcesy i porażki i wyciągnąć wnioski na przyszły sezon. Teraz najlepiej widać, co się sprawdza, a co nie. To może być świetny pretekst, by po prostu na chwilę usiąść na ławeczce, poprzyglądać się rabatom bez zwykłego pośpiechu, wsłuchać się nieco w warzywnik. Jak wiele macie takich okazji? Tak, ja też nie pamiętam takiej 🙂